
– Dzięki.
– Właściwie co ci się stało? – Pokazał na gips.
– Długa historia. Kapitan naszej łodzi okazał się idiotą, a ja jestem niezdarą•
Gator uśmiechnął się z przymusem.
– Jakbym nie wiedział -oznajmił i dodał: – Muszę lecieć. Gdzieś w tym mieście musi być kobieta, która nie może się doczekać, żeby mnie poznać. – Nie liczyłabym na to – szepnęła Melanie, kiedy odszedł.
– Przypomnij mi jeszcze raz, dlaczego tak bardzo chciałam tu wrócić? – powiedziała Sam.
– Jest wściekły, bo chcą skrócić jego program, żeby wydłużyć twój. Jest zazdrosny.
Sam nie miała pretensji do Gatora. Zwykle prowadził audycję rano, potem przenieśli go na popołudnie, do programu o piątej, a potem na wcze¬sny wieczór. Nie trzeba było się wysilać, żeby zgadnąć, że chcą się go pozbyć. W ściekał się na nią z powodu popularności Nocnych wyznań.
– Chyba zabiorę się do roboty. – Sam wstała z trudem i poczuła bo¬lesne ukłucie w kostce. Zignorowała je. Melanie odsunęła się, żeby zro¬bić jej przejście.
– Dzięki, że mnie zastępowałaś – powiedziała Sam.
– Nic wielkiego – odparła Melanie, a jej jasne oczy nieco pociemniały. – Podobało mi się.
– Masz wrodzony talent. Dziewczyna westchnęła. Ruszyły korytarzem.
– Szkoda, że szefowie nie doceniają moich zdolności.
– Docenią, ale musisz być cierpliwa i zrobić doktorat. Dyplom licencjata z psychologii to za mało.
– Wiem, wiem. Dzięki za radę, mamo – odpowiedziała z nutą zazdro¬ści w głosie. Melanie była świetna przy mikrofonie, ale potrzebowałajesz¬cze trochę ogłady, więcej doświadczenia i Wykształcenia, zanim będzie mogła udzielać rad trzydziesto- i czterdziestolatkom, którzy dzwonili do radia. Zastępstwo to jedno, a własny program to zupełnie co innego.
