
– Tatuś?
– Cześć, skarbie.
– Cześć, tatusiu. Mama powiedziała, że mogę porozmawiać tylko chwilkę. Muszę iść do szkoły.
– U was też jest zimno, skarbie? Włóż płaszczyk.
– Włożę. Tom kupił mi płaszczyk z pomarańczowym piratem, jak znaczek drużyny Bucksów. Włożę go. Poznałam też niektórych graczy. Byli na pikniku, gdzie pomagaliśmy zebrać pieniądze na cele dobroczynne.
– To wspaniale – odparł Matthew. Cholera, pomyślał.
– Czy gracze futbolowi są ważni, tatusiu?
Roześmiał się.
– Na swój sposób.
– Tatusiu, czy coś nie tak?
– Nie, skarbie. Dlaczego?
– Na ogół nie dzwonisz rano.
– Jak się obudziłem, to strasznie za tobą zatęskniłem i chciałem tylko usłyszeć twój głos.
– Ja też za tobą tęsknię, tatusiu. Zabierzesz mnie znowu do Disney World?
– Wiosną. Obiecuję.
– Tatusiu, muszę iść. Tom na mnie kiwa. Och, tatusiu, jeszcze coś. W drugiej klasie mamy specjalny klub, który się nazywa klubem stu książek. Jak się przeczyta sto książek, to dają nagrodę. Właśnie przeczytałam setną!
– Wspaniale! Co dostałaś?
– Specjalną odznakę i na koniec roku wyprawią mi przyjęcie.
– To świetnie. Jaka książka podobała ci się najbardziej?
– To jasne. Ta, którą mi przysłałeś: „Krnąbrny smok”. – Roześmiała się. – Przypomina mi ciebie.
