Wzruszyła ramionami. — Będą następne. Niech pan nie patrzy z taką obawą w oczach. Nie byłby pan człowiekiem, gdyby nie ulegał pan pokusom. Jak wam będzie smutno, spytajcie Joela Chenge o buty, które usiłował zostawić w złożu węgla. Jakoś nie zrujnowały mu kariery.

— A co pani zrobiła?

— Hmm?

Popatrzył na nią z ukosa.

— Daje nam pani do zrozumienia, że każdy zrobił kiedyś coś takiego. No więc, czy pani też?

Kin zabębniła palcami o blat biurka.

— Zbudowałam grzbiet górski w kształcie moich inicjałów.

— O rany!

— Musieli zburzyć niemal połowę. Prawie wyleciałam.

— A teraz jest pani zastępcą…

— Pan również kiedyś nim zostanie. Za kilka lat może pozwolą panu zbudować asteroid, jakąś zabawkę dla miliardera. Dwie rady: nie spartaczyć tego i nigdy, przenigdy nie obracać słów przeciwko ich autorom. Ja naturalnie jestem niezwykle wielkoduszna i wyrozumiała ale są tacy, którzy zmusiliby was do zjedzenia tej książki, kartka po kartce, grożąc zwolnieniem. Rozumiemy się? Jasne. A teraz idźcie już. Mam dużo roboty.

Wybiegli pośpiesznie, zostawiając koralowy ślad. Kin popatrzyła na zasuwające się drzwi, a potem gdzieś przed siebie. Wreszcie uśmiechnęła się i wróciła do pracy.

Kin Arad, obecnie nadzorująca wykonanie linii brzegowej archipelagu TY.

Dwadzieścia jeden dziesięcioleci spoczywało na jej barkach niczym temporalny łupież. Nosiła go lekko. Czemu nie? Ludzie mieli się nigdy nie starzeć. Pomagała chirurgia pamięci.

Na jej czole błyszczał złoty krążek, często noszony przez wielowiekowców. Budziło to respekt i oszczędzało kłopotliwych sytuacji. Na przykład nie każda kobieta miałaby ochotę na romans z mężczyzną w wieku prawnuka do siódmej potęgi. Z drugiej strony, nie każda nosiła dysk w tym właśnie celu… Jej skóra była teraz czarna jak noc, tak samo zresztą jak peruka. Z jakiegoś powodu włosom rzadko udawało się przetrwać pierwsze stulecie. Kombinezon był w tym samym kolorze.



6 из 181