Może jeszcze stary Karwowski z Uchań, ale on nie żyje, bo już nawet jeździłem sprawdzić, czy by mi nie pomógł i nie odczynił… – A co mu się stało? – Ponoć wypił na raz dziesięć litrów samogonu i szalał po wsi, aż wreszcie ktoś pokazał mu lustro i starzec padł na swój widok jak rażony piorunem. Jakub poczuł swędzenie sumienia i podrapał się w tym miejscu po głowie. -Nu i co dalej? – Odczyń urok. Już nie mogę tak żyć. Jutro chcę wiać zboże. Mrugnął i niezdarnie zaczął wciskać Jakubowi kopertę. Ten wziął i zajrzał ciekawie do środka. Wewnątrz było sześć miesięcy spokojnego życia. – Niech ci będzie – zgodził się łaskawie. – Dostarczysz dzisiaj jeszcze następujące rzeczy… Jakub i Józef noc spędzili pracowicie. Zarżnęli białą kurę dostarczoną przez gospodarza, po wy wrzaski wal i w przestrzeń magiczne formułki. – A ty, łachmyto najpierw pomyśl dwa razy, zanim pojedziesz na skróty przez czyjąś plantację – wrzasnął Jakub, gdy już było po wszystkim. Dwaj czarownicy z godnością opuścili niegościnną ziemię. Następnie udali się do gospodarstwa Wędrowyczów, gdzie upiekli kurę i delektowali się nią, popijając młodym winem. – Tak swoją drogą, to kiedy znajdował ty czas, żeby majstrować mu przy kombajnie? – zapytał nieco już podpity Józef. – No, co ja miałem majstrować. Rzuciliśmy urok. Nie pamiętasz? – Pierdoły. Ni ma uroków. – Teraz już nie będzie. Karwowski nie żyje.

– W ogóle nie było. Żyjemy w dwudziestym wieku.

– Haj, żywię dwudziesty wiek.

Unieśli szklanki do wschodzącego słońca.

Problemy

Ludzie mają różne problemy. Niektóre z tych problemów spoczywają w ziemi. I to jest naturalne, a zwłaszcza po wsiach. Można nawet powiedzieć, że liczba spoczywających w ziemi problemów przekracza tam średnią krajową. Była sobie pewna wioska. Nazwa jej właściwie nie jest do niczego przydatna, bowiem mogło się to wydarzyć gdziekolwiek, ale wydarzyło się właśnie w Wojsławicach.



9 из 226