
W powrotnej drodze Indra ku swej rozpaczy uświadamia sobie, że zakochała się w dowódcy Strażników, Ramie z rodu Lemurów. Miłość istot tak różnych jak człowiek i Lemur jest całkowicie nie do zaakceptowania. Ram z początku nie zdaje sobie sprawy z uczuć dziewczyny, lecz Indra w jakiś sposób również go pociąga.
Fatalną sytuację w Nowej Atlantydzie udaje się naprawić, w dużym stopniu dzięki świętym kamieniom Dolga oraz duchom Móriego i Ludzi Lodu. Ku radości wszystkich wychodzi na jaw, że wybranym, który ma być głównym uczestnikiem wyprawy w Góry Czarne, nie jest wcale ów niesympatyczny chłopczyk, lecz Indianin Oko Nocy.
Aby rozdzielić Rama i Indrę, potężny Obcy, Talornin, postanawia, że dziewczyna zajmie się nieszczęśliwym młodym człowiekiem Oliveirem da Silvą, będącym dla wszystkich zagadką. Talornin ma nadzieję, że Indra zakocha się w sympatycznym samotniku, a jednocześnie wydobędzie z niego dręczącą go tajemnicę. Na razie żadne z życzeń Talornina się nie spełniło.
Ram prosi Indrę, by odwiedziła da Silvę, nie przeczuwając nawet, że posyła ją prosto w koszmar.
1
Bim, bom.
Echo uderzenia kościelnego dzwonu rozpłynęło się w ciszy.
Jedno jedyne uderzenie.
Dzwon śmierci.
Dzwon czarownic.
Cienka warstewka śniegu pokrywała zmrożoną ziemię w położonym kilka mil od Bostonu małym miasteczku na skraju lasu, kiedy Thomas Llewellyn spieszył do domu o zmierzchu.
Jeszcze jedna, pomyślał i ciarki przeszły mu po plecach. Sędzia Swift znów skazał jakąś kobietę za czary. Jak długo jeszcze to potrwa? Kiedy wyłapiemy je wszystkie? Przecież to zatacza coraz szersze kręgi.
Kury i gęsi z głośnym gęganiem uciekały mu spod stóp, gdy szybkim krokiem szedł główną ulicą miasteczka. Przy studni stały dwie kobiety, ubrane w skromne czarne suknie z białymi kołnierzykami i mankietami, w nakrochmalonych czepkach z rondami tak szerokimi, że ledwie dało się pod nimi dostrzec twarze. Czepki takie nazywano później „pocałuj-mnie-jeśli-potrafisz”. W tych matronach jednak nie było ani odrobiny zalotności. Popatrzyły za Thomasem, szepnęły coś do siebie, ale on nie chciał nawet wiedzieć co.
