– Dwa lata – odparł ordynans. – Ale to nie tak, inaczej się to działo. Zawsze był sprawiedliwy, więc jak dał słowo, to dotrzymał i nie tylko pałacu ruszyć nie pozwolił, ale i świątyni też. Nawet ich kazał eskortować, jak oni sami, ci tutejsi, swoje dobro przenosili, no, prawdę mówiąc osobiście eskortował. Ze mną razem. No a potem dopilnował porządku. Rychło doprowadziliśmy do uspokojenia i przez te dwa lata prawie nie było co robić.

– I gdzie się to działo?

Ordynans roześmiał się.

– Tu – odparł, wyraźnie rozweselony.

– Jak to, tu? – zdumiała się Arabella.

– Dokładnie tu, gdzie jesteśmy, w tym samym domu mieszkał, tylko wtedy był w gorszym stanie, dom znaczy. I pani pułkownikowa sama widzi, że śladu po tych wszystkich awanturach nie ma, nikt nawet o nich nie pamięta. A próbowali wtedy, bo mają tu święte miejsce, tam, o…

Wskazał szpicrutą gęstą kępę zieleni niemal na skraju ogrodu, należącego do pułkownikowskiej rezydencji. Kępa była rozległa, właściwie stanowiła już prawie las, przechodzący dalej w dżunglę. Wracali właśnie z kolejnej wycieczki i wjazd do posiadłości znajdował się tuż przed nimi. Arabella poczuła się zaskoczona tak, że nie odezwała się ani słowem.

– Jakiegoś swojego bałwana tam trzymają – kontynuował ordynans. – A zamieszki wtedy w ogóle wybuchły, bo nasi misjonarze… no, jak by tu powiedzieć… przesadzili trochę. A i oni, ci tubylcy, między sobą też się wadzili przez to swoje bałwochwalstwo, razem wziąwszy niby już był spokój, a tu na nowo zrobił się bałagan i pan pułkownik musiał zaprowadzić porządek. Na dwa lata tu został odkomenderowany. Miejscowi zawiązali taki mały jakby spisek, jedni przeciw drugim, ci drudzy na nich donieśli, jednej nocy to się przewaliło i już na nich czekaliśmy. Mnie pan pułkownik postawił za naszymi ludźmi, na skraju szeregu, o, tam się skryłem… Nie widać tego miejsca, bo zarosło, ścieżkę miałem za plecami, jedna była wtedy. Teraz jest i druga, wydeptali od innej strony, żeby przez ogród nie przechodzić, bo te pogany ciągle tam łażą i swoje ofiary składają. Ludzi rozstawiłem wedle rozkazu pana pułkownika tak, żeby nikt od tyłu nie zaskoczył…



18 из 197