Ale gdy powoli wychodzili z Groty, żadne się nie uśmiechało.

— Możemy utknąć tu na całe miesiące — powiedziała Claire, gdy przepychali się przez tłum, zmierzając do jej pokoju.

Nick był pochmurny, pogrążony w myślach.

— Mój kontrakt kończy się za trzy tygodnie. Co potem?

— Pewnie nie wrócimy na Ziemię, dopóki Doug i politycy nie dojdą do porozumienia.

— Tak, ale kto mi zapłaci, gdy mój kontrakt wygaśnie? Co wtedy?

Zdobyła się na uśmiech.

— Przecież nie chcemy się rozdzielać, prawda? Może będziesz musiał zostać, dopóki moja tura nie dobiegnie końca i wtedy razem wrócimy do domu.

Nick zobaczył, że uśmiecha się z przymusem.

— Nie wyglądasz na uszczęśliwioną taką perspektywą.

— Nie o to chodzi. Tylko… — umilkła.

— Co?

— Zaczekaj, aż wejdziemy do pokoju — powiedziała Claire z taką powagą, że Nick się zmartwił.

Gdy zamknęła drzwi, zapytał niemal z rozpaczą:

— O co chodzi? Coś złego?

— W zasadzie nie — odparła, siadając na brzegu koi.

— Tylko…?

— Jestem w ciąży.

Zamrugał.

— Będziesz miała dziecko? — Jego głos zabrzmiał o oktawę wyżej niż zwykle.

— Tak — przyznała niemal wstydliwie.

Przez chwilę nie wiedział, co powiedzieć, co zrobić. Gdy wreszcie w pclni zrozumiał znaczenie jej słów, uśmiechnął się od ucha do ucha.

— Dziecko! Super! To cudownie!

Ale Claire pokręciła głową.

— Nie, jeśli nie będziemy mogli wydostać się z Bazy.

Lądowanie minus 109 godzin



34 из 422