
Pełna demokracja. Nawet więcej. Wybory nowego składu Komitetu Centralnego są całkowicie tajne. Każdy delegat otrzymuje listę kandydatów. Z tej listy możesz, drogi delegacie, skreślić każdego bez wyjątku. Mało tego. Na miejsce każdego skreślonego możesz wpisać dowolnego innego kandydata. Nie tylko możesz, masz wręcz obowiązek umieścić swego wybrańca na liście. Jeżeli skreślisz jakieś nazwisko, a na jego miejsce nie wpiszesz innego, wówczas karta do głosowania traci ważność. Inaczej można by skreślić wszystkich, i kto wtedy pokierowałby krajem? Dlatego skreślając jednego, wpisuj innego.
Przybyły z Tajszetłagu młodziutki czekista z awansu, reprezentujący interesy syberyjskich bolszewików, z niedowierzaniem obmacuje kabinkę do głosowania: gdzie tu ukryli aparaty? Jeżeli każdy będzie skreślać kogo zechce i wpisywać tych, co mu przyjdą do łba, to dokąd nas to wszystko zaprowadzi? Czyżby towarzysz Stalin nie kontrolował przebiegu wyborów? Czyżby nie troszczył się o przyszły skład Komitetu Centralnego? Czyżby towarzysz Stalin odpuścił?
Czekista obmacuje ścianki kabiny, że niby solidnie wykonane i sam nie może się nadziwić: no nie ma aparatów. Nawet nie ma jak ich zakamuflować. Ścianki zrobiono z cienkich listewek obciągniętych czerwoną prześwitującą satyną. Nie ma gdzie wetknąć obiektywu. A z drugiej strony satyna zasłania wszystkich skreślaczy-dopisywaczy. A więc – zachodź delegacie do środka, skreślaj do woli i wpisuj kogo dusza zapragnie… Cuda nie widy.
VIII
Posłano po doktora. Wezwano dyżurnego nadzorcę. Kierowca pognał po naczelnika więzienia.
Czarodziej już nie siedzi na posadzce, tylko na podsuniętym przez kogoś taborecie i komenderuje:
– Sprowadźcie tego z psem. Sprowadzili.
– Zabij psa. Potem wróć.
– Tak jest!
A czterej z pałkami nie narzekają na bezczynność. Czarodziej polecił im zająć się nadgorliwcem, który w budzie rąbnął go w wątrobę. Czterej z pałkami wrócili po instrukcje: – Jak bić? – Tak jak nowo przybyłych – odparł. – Ależ to barbarzyństwo! – Nie szkodzi, ja wam pozwalam…
