
Pawłysz zajrzał mu przez ramię i na rozkładówce atlasu gwiezdnego dostrzegł stereoskopowe zdjęcie planety. Przez wiry cyklonów przebijały błękitne i zielone plamy.
— Co się stało? — zapytał cicho, żeby nie przeszkadzać kapitanowi w rozmowie.
— Zabieramy chorego. Pilne wezwanie — odparł Bauer. Kapitan wystukiwał na klawiaturze kalkulatora dane, które przekazali mu mechanicy.
— Powinno się udać — powiedział wreszcie.
Odszedł od pulpitu i wskazał Pawłyszowi sfatygowany „kapitański” fotel, w którym sam nigdy nie siadał, ale zawsze proponował podwładnym. „Znaleźć się na fotelu” oznaczało poważną i nie zawsze przyjemną rozmowę.
— Zechce pan usiąść i przeczytać, co od nich dostaliśmy. Wprawdzie niewiele tego, ale wystarczy, żeby zorientować się w sytuacji.
Pawłysz zaczął wertować niebieskie taśmy grawigramów.
„Baza 14 do statku kosmicznego «Segeża». Pilne. Stacja na Klerenie prosi o pomoc lekarską. W sektorze prócz was nie ma nikogo. Informujcie o waszych możliwościach”.
Drugi grawigram:
„Baza 14 do statku kosmicznego «Segeża».Pilnie Informujemy, że łączność z Klereną jest słaba i niepewna. Szczegółów nie znamy. Podajemy sygnał wywoławczy stacji. Jeśli nie zdołacie udzielić pomocy, zawiadomcie bazę”.
Następnie szły depesze z Klereny.
„Cieszymy się, że nawiązaliście z nami łączność. Mamy rannych, lekarz w ciężkim stanie. Wskazana ewakuacja. Stacja posiada kuter ratowniczy. Możemy spotkać was na orbicie”.
W dalszych grawigramach Klerena podawała miejsce i czas spotkania, a następnie informacje dotyczące bezpośrednio Pawłysza.
„…Na wasze pytanie o stan reszty chorych informujemy, że damy sobie radę sami. Propozycję przysłania lekarza przyjmujemy z wdzięcznością. Pracujemy w trudnych warunkach. Szczegółowy raport przyślemy kutrem”.
Kapitan dostrzegł, że Pawłysz kończy już czytanie ostatniej kartki.
