Mijały jednak dni za dniami, a błękitna pustynia oceanu była wciąż tak samo martwa. Simpkins wypatrzył oczy, obserwując morską dal.

Miss Kingman bardzo szybko oswoiła się z rolą gospodyni. Gotowała, prała bieliznę, utrzymywała czystość w jadalni i „salonie” — małej, przytulnej kajucie, w której lubili spędzać wieczory.

Trudne dla miss Kingman pytanie, jak się zachowywać w nowym, obcym dla niej otoczeniu, rozstrzygnęło się samo przez się. Do Simpkinsa odnosiła się z dobroduszną ironią, z Huttlingiem ustaliły się proste, przyjazne stosunki. Co więcej, interesował ją tajemniczy los Huttlinga i jego charakter. Taktownie nie tylko nie pytała Huttlinga o jego przeszłość, lecz również nie dopuszczała, by Simpkins mówił na ten temat, chociaż Simpkins nieraz usiłował pod nieobecność Huttlinga opowiedzieć o jego strasznej „zbrodni”.

Miss Kingman chętnie rozmawiała z Huttlingiem wieczorami podczas zachodu słońca, po załatwieniu spraw skromnego gospodarstwa. Simpkins tkwił na swym punkcie obserwacyjnym, szukając dymu parowca, który dla niego byłby zwiastunem ocalenia, triumfu zawodowego i obiecanej nagrody.

Na podstawie tych rozmów miss Kingman mogła się przekonać, że jej rozmówca jest wykształcony, taktowny i dobrze wychowany. Rozmowy z dowcipną miss Kingman sprawiały Huttlingowi również wielką przyjemność. Miss Kingman opowiadała o swej podróży po Europie i rozśmieszała Huttlinga dowcipnymi charakterystykami.

— Szwajcaria? To górskie pastwisko turystów. Objechałam cały świat, lecz nienawidzę tych przeżuwających dwunożnych z Baedeckerem na miejscu ogona. Przeżuli oczami wszystkie uroki przyrody.



10 из 186