
· Nie. Nie ma mowy. Zapomnij o tym.
· W porządku – powiedział Yinnie. – Skoro nie chcesz tej roboty, to dam ją Joyce.
Joyce Barnhardt jest moim wrogiem numer jeden. Oględnie mówiąc, prędzej mnie pokręci, niż oddam jej swoją sprawę. W tym wypadku mogłabym zrobić wyjątek. Pozwólmy jej gonić w piętkę w poszukiwaniu niewidzialnego człowieka.
· Co jeszcze masz? – zapytałam Connie.
· Dwie płotki i jedno diabelnie trudne zadanie. – Podała mi trzy teczki. – Ponieważ Komandos jest nieaktualny, to parszywe zadanie jest twoje.
Szybkim ruchem otworzyłam teczkę na stronie tytułową. Morris Munson. Aresztowany za zabójstwo w wypadku samochodowym.
Mogło być gorzej – zauważyłam. – Gdyby był ma-aiakalnym gwałcicielem.
· Nie przeczytałaś do końca – powiedziała Connie. -Kacet przejechał ofiarę, która przypadkiem okazała się WP› byłą żoną, pobił ją felgą, zgwałcił i usiłował podpalić.
Został oskarżony o spowodowanie zabójstwa w wypadku samochodowym, ponieważ, zgodnie z prawem stanu Maine, ona już nie żyła, kiedy zaczął ją bić. Namoczył kobietę w benzynie i próbował uruchomić swoją zapalniczkę, ale właśnie przejeżdżał tamtędy wóz policyjny.
Miałam mroczki przed oczami. Osunęłam się na sofę ze skaju i włożyłam głowę między kolana.
· Wszystko w porządku? – zapytała Lula.
· To na pewno z powodu obniżonego poziomu cukru we krwi – wyjaśniłam. Cóż, taki mam zawód.
· Mogjo być gorzej – orzekła Connie. – Piszą tutaj, że nie był uzbrojony. Po prostu weźmiesz ze sobą spluwę i wszystko będzie w porządku.
· Jak oni mogli wypuścić go za kaucją!
· Zastanów się – odparła Connie. – Można się domyślić, pewnie nie mają miejsc w hotelu.
Popatrzyłam na Yinniego, który nadal stał w drzwiach swojego gabinetu.
· Wpłaciłeś kaucję za tego psychola?
· Przecież ja nie jestem sędzią, tylko biznesmenem. Nie był wcześniej notowany – wyjaśnił Yinnie. – Ma dobrą posadę w fabryce guzików. Własny dom.
