– Nareszcie – powiedziała Mary Dunston, dołączając do grupki. – Umieram z głodu. Złowiłeś coś? – Oczywiście. Dwa olbrzymie pstrągi.

– Prawie olbrzymie – poprawiła go Sophie.

– Niech będzie, ale musisz przyznać, że są imponujące.

Skończyłaś swoje telefony, Mary?

Skinęła głową.

– Są szanse, że dostanę ten wykaz w Palmaire. – Pocałowała go przelotnie. – A teraz chodźmy coś zjeść.

– Jasne – mruknął Corbin, otwierając koszyk.

– Nie pokazuj mi teraz swoich ryb, Corbin! -zawołała Mary.

– Wierzę ci na słowo. Wspaniałe. Olbrzymie.

– Nie chcę pokazać ci ryb, Mary.

Corbin wyciągnął z koszyka pistolet kaliber 38 milimetrów i strzelił żonie w głowę.

– Tato?! – Wstrząśnięta, Sophie patrzyła z przerażeniem, jak czaszka matki rozpada się na kawałki. To chyba jakiś żart. To nie może dziać się naprawdę…

To nie był żart. Ciało matki osunęło się na ziemię. Corbin odwrócił się i wymierzył broń w Michaela.

– Nie! – Sophie rzuciła się między syna a ojca, który nacisnął właśnie spust.

Rozdzierający ból w klatce piersiowej. Krzyk Michaela.

Ciemność.

Rozdział 1

Dwa lata później.

Szpital uniwersytetu Fentway Baltimore w stanie Maryland


– Co się stało? Nie powinno cię tu być.

Sophie Dunston podniosła głowę znad karty choroby.

Przełożona nocnej zmiany pielęgniarek, Kathy Van-Boskirk, stała w drzwiach.

– Nocna sesja, bezdech.

– Pracowałaś cały dzień i teraz nadzorujesz nocną sesję?

– Kathy weszła do pokoju i spojrzała na łóżko, które stało po drugiej strony szyby. – Ach, to niemowlę. Już świta.

– To nie jest niemowlę. Elspeth ma już czternaście miesięcy

– sprostowała Sophie. – Trzy miesiące temu wszystko ustąpiło, teraz znowu ma nawrót. W środku nocy po prostu przestaje oddychać, a lekarze nie potrafią tego wyjaśnić. Jej matka od¬chodzi od zmysłów.



4 из 253