Pstryknęło i kolejna szklana płytka wsunęła się na miejsce. — To nie jest żywy model. Król Paragore, stary portret. — A ten… — pstryk! — to król Veltrick III. Z innego p-ortretu. To jest królowa Alguinna IV… Zwróćcie uwagę na linię podbródka. Tu mamy… — pstryk! — siedmiop-ensową monetę z czasów p-anowania króla Webblethorpe’a Nieprzytomnego, p-roszę znowu przyjrzeć się szczegółom p-odbródka i ogólnej strukturze kości. Tutaj… — pstryk! — odwrócony obrazek wazonu z kwiatami. Ostróżki, jak sądzę. Skąd się wzięły?

— Ehm… Przepraszam, panie Edwardzie. Zostało parę szklanych płytek, a demony nie były zmęczone, więc…

— Poproszę następny obraz. A potem możesz nas zostawić.

— Tak, panie Edwardzie.

— Zgłosisz się do dyżurnego oprawcy.

— Tak, panie Edwardzie. Pstryk!

— Tu widzimy całkiem udany… dobra robota, Blenkin… obraz popiersia królowej Coanny.

— Dziękuję, panie Edwardzie.

— Gdybyśmy jednak widzieli większą część jej twarzy, z pewnością dostrzeglibyśmy podobieństwo. Wystarczy jednak i to. Możesz odejść, Blenkin.

— Tak, panie Edwardzie.

— Może trochę przystrzyc przy uszach, jak sądzę.

— Tak, panie Edwardzie.

Sługa z szacunkiem zamknął za sobą drzwi. Ruszył do kuchni, kręcąc ze smutkiem głową. Już od lat d’Eathowie nie mogli sobie pozwolić na rodzinnego oprawcę. Dla dobra chłopca będzie musiał spróbować jakoś sobie poradzić nożem kuchennym.

Goście czekali, aż gospodarz się odezwie, ale chyba nie zamierzał. Co prawda z Edwardem czasem trudno było się zorientować. Kiedy był podniecony, nie tyle się jąkał, ile raczej mówił z nieregularnymi pauzami, jakby mózg na moment wyłączał usta.

Wreszcie głos zabrał jeden z widzów.

— Doskonale — rzekł. — W jaki celu nam to pokazałeś?

— Sami widzieliście podobieństwo. Czy to nie oczywiste?

— Och, daj spokój…

Edward d’Eath przysunął do siebie zawiniątko ze skóry i zaczął rozwiązywać tasiemki.



7 из 294