Mrugając jeszcze intensywniej, Sax wyjaśniał:

— No cóż, to po prostu kwestia fizyki. — Energicznie rysował na tablicy wykres. — Wiązania atomowe powstają wówczas, kiedy dwa orbitale atomowe łączą się ze sobą i tworzą jeden orbital wiążący. Są w nim elektrony z obu atomów. Przerwanie wiązania wyzwala od trzydziestu do stu kilokalorii energii akumulowanej.

W tym momencie kilkoro dzieci pytało chórem:

— Ale dlaczego?

To prowadziło nauczyciela do fizyki subatomowej, gdzie łańcuchy pytań („dlaczego?”) i odpowiedzi („ponieważ”) można było kontynuować przez pół godziny, podczas której Sax nie wymówił nawet jednego zdania, które jego uczniowie potrafiliby zrozumieć. Wreszcie dzieci zaczynały wyczuwać, że gra powoli dobiega końca.

— Ale dlaczego?

— No cóż — Sax, patrząc z ukosa, próbował wrócić do początku — atomy pragną zachować swoją stałą liczbę elektronów, a więc — kiedy zajdzie potrzeba — będą dzielić elektrony.

— ALE DLACZEGO?!

Ich nauczyciel już wpadł w pułapkę.

— W taki sposób po prostu wiążą się atomy. To jest jeden ze sposobów…

— Ale dlaczego?!!

Wzruszenie ramionami.

— Tak działa siła atomu. Taka jest natura rzeczy…

A wszyscy jego słuchacze odkrzykiwali chóralnie:

— … w Wielkim Wybuchu.

Wyli z radości, a Sax marszczył czoło, ponieważ uświadamiał sobie, że jego uczniowie po raz nie wiadomo już który zrobili mu ten sam dowcip. Wzdychał i wracał do tego miejsca swego wykładu, w którym dzieci rozpoczęły grę. Ale za każdym razem, kiedy zaczynały ją znowu, zdawał się o niej nie pamiętać, o ile pierwsze „dlaczego” było wystarczająco wiarygodne. A nawet kiedy stwierdzał, co się dzieje, zupełnie nie potrafił powstrzymać zabawy. Jedynym sposobem obrony, jaki znał, było pytanie z lekkim zmarszczeniem brwi: „Dlaczego co?” To zatrzymywało grę, ale tylko na jakiś czas, bowiem dość szybko Nirgal i Jackie nauczyli się odgadywać, co w poprzednim zdaniu Saxa najbardziej zasługiwało na pytanie „dlaczego” i póki im się to udawało, Sax potrafił jedynie odpowiadać na kolejne pytania. Łańcuch kolejnych „dlatego” docierał więc za każdym razem aż do Wielkiego Wybuchu albo, czasami, do pomruku naukowca: „Tego nie wiemy”.



15 из 836