Także w Danii babcia Cecylia została sama. Jej ukochany Alexander zmarł. Cecylia nie przyjeżdżała już tak często do Norwegii, miała ponad siedemdziesiąt lat, więc po śmierci Liv to Gabriella najczęściej jeździła w odwiedziny do matki. Teraz zresztą też tam byli oboje z Kalebem. Pojechali, by zdobyć trochę zboża dla Elistrand, i Villemo sama zajmowała się gospodarstwem. Prawdę mówiąc, robił to zarządca, ale ona jednak pełniła rolę gospodyni i to było ważne.

Wszystkie majątki przejęło młode pokolenie. Oprócz Cecylii ze starszych pozostał jeszcze tylko Brand. W Lipowej Alei nie było kłopotów z zachowaniem rodu. Żył Brand, jego syn Andreas z małżonką Eli i ich syn Niklas… Gorzej miały się sprawy w Grastensholm. Nie ulegało wątpliwości, że rodowe nazwisko Meidenów wygasa. Mattias i Hilda mieli tylko jedną córkę, Irmelin. Wyglądało na to, że będzie ona ostatnią baronówną Meiden, bo inni, nawet dalecy krewni i w Norwegii, i w Danii wymarli już dawno temu. Za jakiś czas ten stary baronowski ród przestanie istnieć.

Villemo spojrzała w stronę Lipowej Alei. Nie było tam już ani jednej z tych lip, które kiedyś posadził Tengel. Na ich miejscu rosły nowe, całkiem zwyczajne, niewinne drzewa.

Wraz ze śmiercią Liv skończyła się cała epoka. Epoka, która zaczęła się dawno temu w małej, odludnej górskiej dolinie w Trondelag. Villemo czuła jednak, że dziedzictwo nie wygasło. Ona sama jest jedną z tych, którzy je przenoszą. Nici wywodzące się z tamtej nieszczęsnej górskiej doliny stworzyły rozległą sieć. Dotarły tu, do okolic Akershus, do Gabrielshus w Danii i na szwedzki dwór królewski w Sztokholmie.

Były czasy, że członkowie rodu wędrowali daleko po świecie. A w każdym z nich tkwiło ziarenko złego dziedzictwa. Villemo chciała złożyć taką samą obietnicę, jaką kiedyś złożył Tengel: Nie przekaże dziedzictwa dalej. Nigdy nie wstąpi w związek małżeński.



16 из 196