Tereska schodziła za nim na uginających się nogach.

– Benzyna mi się wylała – powiedziała półprzytomnie. – Wszystko spadło. Chodź do ogrodu. A kiedy będziesz wiedział? – W środku robiło się jej zimno i coś ją zaczynało dławić w gardle. Ledwo przyszedł, a już chce iść… Nie, to nie o to chodzi. Do Wrocławia… Miałby wyjechać do Wrocławia?! To potworne!

– Nie wiem, w tych dniach się chyba rozstrzygnie – powiedział Boguś i spojrzał na zegarek.

– Mam zdjęcia – powiedziała Tereska pośpiesznie. – Te z obozu, już gotowe. Chcesz obejrzeć? Zaraz ci przyniosę!

– Nie teraz – odparł Boguś stanowczo. – Następnym razem. Spieszę się, wpadłem tylko na chwilę, żeby cię odnaleźć. Tak sobie myślałem, że chyba już jesteś, bo niedługo szkoła się zacznie.

– O tym Wrocławiu… Powiesz mi? Jak się dowiesz?

– Jasne, że powiem. No, pożegnaj się ze mną chociaż, skoro przywitanie już przepadło.

Objął Tereskę lekko i musnął ustami jej policzek, po czym natychmiast odsunął ją od siebie, woń benzyny bowiem buchnęła na niego ze zdwojoną siłą. Tereska zbladła ze szczęścia, wszelkie myśli wywietrzały jej z głowy, usiłowała coś powiedzieć, ale przez długą chwilę było to niewykonalne. Boguś obejrzał ją z uwagą.

– Nieźle wyglądasz – zauważył łaskawie. – Chociaż muszę przyznać, że nie lubię kobiet au naturel. Lubię kobiety dobrze zrobione, z dopracowaną twarzą. Ciao, ragazza, opuszczam cię chwilowo. Czy jest tutaj jakieś inne wyjście, czy też trzeba się przedzierać przez tę drewutnię?

Niewiele brakowało, a Tereska jako jedyne wyjście wskazałaby mu okno. Zdobyła się na herkulesowy wysiłek i otworzyła drzwi frontowe.

– Kiedy przyjdziesz? – spytała tonem, w którym, wbrew jej staraniom, dźwięczało namiętne błaganie. – Żebym znów nie musiała…

Omal nie dodała „tak beznadziejnie czekać”, ale udało jej się jakoś od tego powstrzymać.

– … przebierać się w ostatniej chwili – dokończyła, wyraźnie czując, że to również brzmi nie najwłaściwiej. Zrobiło jej się jakby trochę niedobrze.



12 из 255