
John Varley
Złoty wiek
Marokańczykom:
Mauńce’owi,
Rogerowi
oraz, pewnego dnia, Stefanowi
Od autora
Temat podróży w czasie ma w literaturze science fiction długą historię. Był wykorzystywany tak szeroko, że nie sprawiło mi kłopotu napisanie książki z tytułami rozdziałów, zapożyczonymi prawie wyłącznie z długiej listy utworów, które — na różne sposoby — są przodkami mojej powieści.
Chciałbym uznać swój dług wobec tych pisarzy, wymieniając tu ich nazwiska. Czytelnik zainteresowany możliwościami, jakie otwiera podróżowanie w czasie, powinien zapoznać się z tymi utworami:
Ray Bradbury, A Sound ofThunder (tytuł polski „Głos gromu”; przyp. tłum.)
Robert Heinlein, Ali You Zombies („Wszyscy wy zmartwychwstali”)
Garry Kilworth, Let’s Go to Golgotha („Pojedziemy na Golgotę”)
Herbert George Wells, The Time Machine („Wehikuł czasu”)
P. Schuyler Miller, As Neuer Was
Paul Anderson, Guardians of Time („Strażnicy czasu”)
William Tenn, Me, Myself, and I („Moje potrójne ja”)
Ray Cummings, The Shadow Girl
Paul Anderson, The Man Who Came Early („Człowiek, który przyszedł za wcześnie”)
Michael Moorcock, Behold the Man („…! ujrzeli człowieka”)
John Brunner, The Productions of Time
Brian W. Aldiss, Poor Little Warrior! („Nieszczęsny mały wojowniku!”)
Mack Reynolds, Compounded Interest
Robert Silverberg, When We Went to See theEnd of the World
Henry Kuttner, The Twonky („Twonk”)
L. Sprague de Camp, Lest Darkness Fall („Jankes w Rzymie”)
William Hope Hodgson, The Night Land
