Frank, wyczerpany, ostatkiem sił podniósł się z ziemi i odszedł, rzucając dookoła bezradne spojrzenie. Znieruchomiali niczym słupy soli policjanci ze zdumieniem przypatrywali się obu lekarzom. Frank, idąc, oglądał się co chwila za siebie; sprawiał wrażenie zdesperowanego. Philip wciąż klęczał, zwinięty w kłębek. W końcu powoli uniósł głowę i oznajmił zachrypniętym głosem: „Zgon. Jest siódma dziesięć”. Spojrzał na osłupiałego policjanta, wciąż trzymającego w ręku kroplówkę. „Zabierzcie ją, to koniec. Nie możemy już nic więcej dla niej zrobić”. Wstał, podszedł do kolegi, wziął go pod ramię i pociągnął w stronę karetki. Funkcjonariusze odprowadzili wzrokiem wsiadających do karetki lekarzy. Jakieś dziwne te doktorki! – zauważył jeden z nich. Drugi spojrzał na niego poważnie.

– Widziałeś już kiedyś, jak ginie policjant?

– Nie.

– No to nie możesz zrozumieć tego, co przeżyli. Chodź, pomożesz mi. Trzeba ją delikatnie położyć na noszach i zanieść do wozu.

Karetka zniknęła już za zakrętem. Funkcjonariusze zabrali z chodnika bezwładne ciało Lauren, położyli na noszach i przykryte kocem wnieśli do radiowozu. Kilku zapóźnionych gapiów rozchodziło się powoli; przedstawienie właśnie się skończyło.

W ambulansie panowała kompletna cisza. Frank pierwszy przerwał milczenie:

– Philip, co z tobą?

– Ona nie ma jeszcze trzydziestki, to lekarka, w dodatku piękna jak marzenie. Można umrzeć z zachwytu.

– Ale ona umarła! Czy to coś zmienia, że jest piękną lekarką?

Mogła być paskudna i pracować w supermarkecie. To przeznaczenie, nie można nic na to poradzić, widać wybiła jej godzina. Zaraz wrócimy, pójdziesz się położyć i spróbujesz wziąć się w garść.

Dwie przecznice za nimi radiowóz mijał skrzyżowanie, kiedy zajechała mu drogę taksówka. Rozwścieczony policjant gwałtownie zahamował i włączył syrenę; skruszony kierowca „Limo Service” natychmiast się zatrzymał i grzecznie przeprosił za nieuwagę. Ciało Lauren zsunęło się z noszy na podłogę.



11 из 176