„Zagoniona”. Po zjedzeniu znakomitej części porannej uczty wstawiła naczynia do zlewu i poszła do łazienki.

Wsunęła palce między drewniane listewki żaluzji, aby je otworzyć, zrzuciła białą bawełnianą koszulę i stanęła pod prysznicem. Silny strumień letniej wody całkowicie ją rozbudził.

Wyszła spod prysznica i owinęła się ręcznikiem wokół bioder.

Stanąwszy przed lustrem z obnażonymi piersiami i nogami, zrobiła zabawny grymas i zdecydowała się na delikatny makijaż; włożyła dżinsy oraz koszulkę polo; po chwili zdjęła spodnie, włożyła spódnicę, zdjęła ją i wróciła do dżinsów. Wyjęła z szafy workowatą płócienną torbę, wrzuciła do niej parę ubrań, kosmetyczkę i stwierdziła, że jest gotowa do drogi. Ogarnęła wzrokiem wszechobecny bałagan: ubrania na podłodze, porozrzucane serwetki, zlew pełen brudnych naczyń i nieposłane łóżko. Przybrała stanowczy wyraz twarzy i oznajmiła głośno, zwracając się do wszystkich tych rzeczy:

– Ani mru – mru, nie gderać! Jutro wrócę wcześniej i zrobię z wami porządek na cały tydzień!

Potem sięgnęła po ołówek, kartkę papieru i napisała krótki liścik, po czym umocowała go na drzwiach lodówki wielkim magnesem w kształcie żaby.

Mamo! Dziękuję za opiekę nad psem. Absolutnie niczego nie sprzątaj, zajmę się wszystkim po powrocie. Przyjadę do Ciebie po Kali w niedzielę, około piątej po południu. Kocham Cię. Twoja ulubiona lekarka.

Włożyła płaszcz, czule pogłaskała łeb suczki, pocałowała ją w czoło i zatrzasnęła za sobą drzwi od mieszkania. Zeszła frontowymi schodami, wewnętrznymi drzwiami dotarła do garażu i wskoczyła do swojego starego kabrioletu.

– Jadę, w końcu naprawdę jadę! Nie mogę w to uwierzyć, to prawdziwy cud! Żebyś tylko chciał zapalić za pierwszym razem! No, zabaw się i ty, przecież możesz tylko raz zakasłać, bo doleję ci syropu do silnika, a potem oddam cię na złom i zastąpię nowiuteńkim samochodem, całym elektronicznym, bez rozrusznika i bez żadnych humorków przy lada chłodzie. Zrozumiałeś? No to ruszaj!



4 из 176