Asija na widok owiniętej w cieniutki ręcznik pasierbicy z najwyższym trudem ukryła uśmiech triumfu. Pokaże tej głupiej dupie, gdzie jej miejsce!

– Co to ma znaczyć? – wyniosłym ruchem uniosła brwi. – Pełny ukłon… Wy nie – ruchem ręki powstrzymała zamierzające upaść na ziemię służące. Nie o służące tutaj chodziło.

Achaja zagryzła wargi. Nie mogła uwierzyć, że Asija chce ją aż tak upokorzyć. Pełny ukłon… To przecież oznaczało, że musi unieść ramiona. Prześcieradło kąpielowe musi opaść na ziemię i… Nie, to niemożliwe, nie zrobi jej tego.

– No, czekam.

Achaja miała ochotę dopaść to małe, złośliwe dziecko i stłuc je po tyłku. Czy ona wie, co chce zrobić?! Czy ten dzieciak jest aż tak bezczelny?! Achaja nie mogła skupić myśli, bezradna w swej bezsilności. Tamta przecież, jeśli zechce, wymyśli tysiąc kar, jakie jej wymierzy, jeżeli nie zastosuje się do tego, bądź co bądź, zwyczajowego polecenia. A z drugiej strony, jeżeli jej się podda, to zrobi z siebie służącą pozbawioną resztek szacunku. Nie wolno jej! Nie wolno tej smarkatej dziewczynce upokorzyć jej tak przy służbie!

– Słuchaj, córko mojego męża – Asija dobrze wiedziała, co czuje stojąca przed nią dziewczyna. Wiele razy widziała podobne sceny na dworze ojca. Dobrze też, wiedziała, co ma robić, żeby tamtą zabolało jak najbardziej. – Czy mam kazać temu paziowi wychłostać twój goły tyłek?

Achaja poczuła, że oczy zachodzą jej mgłą. Pod powiekami wyraźnie zbierały się łzy. Nie mogła tego opanować, chociaż za wszelką cenę nie chciała dać po sobie poznać, co czuje.

– Czekam – Asija upajała się triumfem. Uważnie obserwowała twarz stojącej przed nią dziewczyny. – No to przemówię ci do rozumu. Chłopcze – skinęła na pazia – Weź rózgę i przyłóż temu dziecku!

Paź zaczerpnął powietrza i tak już został, cały purpurowy, tak przerażony, że nie mógł nawet drgnąć.

– Szybko chłopcze – Asija uśmiechnęła się szeroko i naprawdę przyjaźnie. – Bo ciebie każę chłostać do skutku, a potem zwrócić rodzinie ciało.



9 из 481