– Stój! Kto idzie? – krzyknęła.

– Toż my jedziemy – odkrzyknął Zaan – nie idziemy, moja pani.

– Dam ja ci krotochwile, pacanie. – Urwała nagle, widząc sto kusz w rękach stu żołnierzy. – No, kto tam? – Zagryzła wargi. – Przecież grzecznie pytam.

– Książę Sirius, syn Wielkiego Księcia Oriona, z poselstwem.

– O, żesz ty. Jest jeszcze jakiś gwiazdozbiór, którego nie wymieniłeś?

– My z Królestwa Troy. A tam imiona władców od gwiazd wzięte.

– Ha! – krzyknęła. – A u nas to od krów, co? – Usiłowała zakpić, ale nie jej było mierzyć się z Zaanem.

– Cóż, współczuć tylko. Ale to nie wasza chyba wina, pani?

– Kpisz?

– Gdzieżbym śmiał.

Żołnierze chichotali, zasłaniając usta kułakami. Żołnierz była coraz bardziej wściekła.

– I myślisz, że cię zaraz do naszej królowej zaprowadzę, co?

– Hm. Nie sądzę, żeby wasza królowa tu „zaraz” w krzakach na nas czekała. Więc pokornie pojedziemy dalej.

– Gadanie! – rozsierdziła się zupełnie. – Pewnie grabić przyjechaliście. Mów prawdę! Co?

– Cóż. Jeśli armia Arkach ucieknie przed stu zaledwie żołnierzami, to owszem, możemy coś zagrabić przy okazji. Ale póki co wolelibyśmy spotkać się na dworze.

– Kpisz? – przerwała mu ponownie dziewczyna.

– No teraz tak – wyznał szczerze.

– No! – Panna na koniu nie bardzo wiedziała, co powiedzieć. Jej towarzyszka również nie zdradzała nadmiaru inteligencji. Była młoda, piegowata i śliczna.

– No! – Pociągnęła nosem. – Ani mi się waż!

Zaan, zrezygnowany, machnął ręką.

– Moglibyśmy zobaczyć… eeee… kogoś bardziej kompetentnego?

– No! – Dziewczyna zastanawiała się dłuższą chwilę. – Powiem dowódcy. Co?

– No! – odpowiedział Zaan, przedrzeźniając ją bez litości. – Powiedz. Co?

– Kpisz?

– Eeeeee… Teraz nie.



8 из 448