
– Jakiej treści były te esemesy?
– Dobrze nie pamiętam. „Dopadniemy cię. Zaczynaj ostatnie odliczanie", ale głównie było to coś w stylu… – Dyrektor skrzywił się. – „Aż tak dobrze ci, gnoju, w tym wypasionym domu starców? Wypieprzaj stamtąd! Wiem, co zrobiłeś, stary pojebie".
– A co on zrobił? – Pater patrzył, jak wiatr porusza liśćmi drzew.
– Tego nie wiem – Libling pociągnął nosem; wiatr nie tylko poruszał liśćmi, przywiewał również zgniłe, kwaśne wyziewy z gór śmieci.
– Dowiem się od niego samego. – Pater wstał.
– Nie dowie się pan – głos doktora Liblinga załamywał się, jakby zwiastował nadejście łez i łkań.
– Profesora Jana Czekańskiego nie ma w „Edenie". Jego pokój jest pusty. Od rana nikt go tu nie widział. Ten telefon… – Libling wskazywał ręką na aluminiowego chrząszcza. – Dostałem wiadomość, że profesor do tej pory nie wrócił.
– Jeden zajmował się skalpami, drugi został oskalpowany. – Pater ruszył ku drzwiom. – Jeden zginął, drugi zaginął. Bardzo to wszystko ciekawe.
Policjant przystanął i gwałtownie odwrócił się do dyrektora.
– Wie pan co? – powiedział z uśmiechem. – Pański Dom Seniora ma złą nazwę. To nie jest „Eden". Jest nazwa bardziej adekwatna.
– Jaka?
– „Inferno".
W Domu Seniora podawano obiad.
Dom Seniora „Eden", 18.06.2006, 14:25
Dłonie Maziarskiego. Klej. Dlaczego klej? Skąd on się tam wziął? Czy Maziarski sam skleił sobie dłonie, czy uczynił to ktoś inny? Na przykład morderca? W jakim celu? Zakładając, że zrobił to sam denat – czy mogło to się stać przypadkiem? A co, jeśli zrobił to celowo? Dłonie wyglądały tak, jakby były złożone do modlitwy. Sprawdzić, czy na terenie „Edenu" jest ksiądz lub ktoś związany ze stanem duchownym. Modlitwa i „Eden". Może chodzi o to, że zrobił to ktoś stąd? Złożone tak dłonie można potraktować jako strzałkę. Gdyby Maziarski siedział na wózku, wskazywałby coś w górze. Sprawdzić, co znajduje się nad pokojem, w którym znaleziono ciało. Skalp. I… rany symboliczne. Znaleźć specjalistę w tej dziedzinie. Jeszcze jedna sprawa…
