
Pewnego razu wpadł do Szachszanor podczas nieobecności gospodarza. Jak już wspomniano, nie byli wtedy jeszcze wrogami, dlatego Troya służba przyjęła jak gościa, robiąc wszystko, aby czuł się dobrze. Niestety, gdy mag zjadł suty obiad i dobrze go popił winem, wpadła mu w oko jedna z niewolnic.
Gdyby w domu był Kreol lub chociażby zarządca, udałoby się zapobiec nieszczęściu. Ale nikt inny nie odważył się powstrzymać maga, który zapragnął zabawić się z niewolnicą. Troy spędził z nią około pół godziny i wychodząc, wesoło oznajmił, że zniszczył nieco własność swego krewnego i towarzysza z Gildii, ale nie trzeba się martwić, on, Troy, zostawił w zamian zapłatę – całą garść złotych jechrów. Żaden z niewolników nie zaniepokoił się – było to powszednie zdarzenie, a zapłata trzykrotnie przewyższała wartość niewolnicy, nawet takiej ślicznotki, jak etiopska tancerka, którą Troy „nieco zniszczył”. I wszystko minęłoby bez echa, gdyby nie…
Gdyby nie była to ulubiona niewolnica Kreola. Gdyby nie to, że nosiła pod sercem dziecko przyszłego Pierwszego Maga. Gdyby nie to, że okrutny i wybuchowy mag bodajże jedyny raz w życiu kogoś pokochał…
Gdy Kreol wrócił do domu i zobaczył to, co jeszcze wczoraj było przepiękną kobietą, wpadł w taki szał, że zniszczył połowę własnych murów obronnych i zabił około trzydziestu niewolników. Napad jeszcze się nie skończył, a mag już leciał (dosłownie) do Hesziby – pałacu Troya, żeby tam kontynuować dzieło zniszczenia. W tym miejscu należy dodać, że w tym czasie Kreol BYŁ JUŻ jednym z najsilniejszych magów Sumeru, a Troy JESZCZE NIE.
Następnego dnia, gdy Troy wrócił do domu, tym razem on doznał szoku. Z jego pałacu (zresztą znacznie mniejszego, niż pałac Kreola) zostały tylko dymiące zgliszcza – Kreol dosłownie zdmuchnął kamienną budowlę jak puch ostu. Przy życiu nie został ani jeden niewolnik, ani jedna nałożnica – wszyscy zginęli od ognia i błyskawic rozwścieczonego maga. Jednakże, gdy Troy znalazł ciało swego dziesięcioletniego syna… Nieszczęsne dziecko zostało utopione w wannie z roztopionym złotem, a w usta Kreol wsunął mu maleńką, glinianą tabliczkę ze słowami „Mam nadzieję, że zapłata jest wystarczająca?”
