
Młody Therápōn, tańcząc w kręgu pod maską, wyśpiewywał wciąż od nowa Sutrę Kapitana Yuana. Prawdopodobnie robił to od poprzedniego wieczora i zdążył wydeptać krąg na trawniku. Włócznie grzechotały w ramie, pod wpływem własnego ciężaru zagłębiały się w ciele chłopca. Z czoła kapał mu pot.
— Niech szaleństwo zabierze mój umysł — śpiewał. — Niech daimony zabiorą moją duszę.
Ciekło przy tym zadziwiająco mało krwi. Gabriel stwierdził z aprobatą, że nawet poddany ogromnemu psychicznemu i fizycznemu stresowi Yaritomo potrafi kontrolować swe zwężone naczynka włosowate.
— Niech duch wznosi się w mym ciele. Niech duch napełni mnie siłą.
Używając Priorytetu Aristosa, Gabriel zażądał od swego reno informacji na temat pulsu i ciśnienia krwi Yaritoma. Reno Gabriela, poprzez reno domowe, połączyło się z reno Yaritoma, a to wszczepione u podstawy czaszki — monitorowało stan zdrowia chłopca. Przekazano pomyślną odpowiedź. Yaritomo był młody, w dobrej kondycji i jeśli się należycie skoncentruje, najprawdopodobniej może tę procedurę kontynuować przez wiele dni. Gabriel zasięgnął teraz informacji na temat poziomu toksyn zmęczeniowych, ale reno Yaritoma — w odróżnieniu od reno Gabriela — nie potrafiło dokonać takich pomiarów.
Niektóre stany umysłu były wspomagane, a nawet inicjowane, przez wywołane stresem dramatyczne zmiany w chemii organizmu. Yaritomo bez wątpienia przez ostatnich kilka dni pościł, obniżając odporność swego organizmu na stres i przestrajając chemię mózgu. Taniec, śpiew i ekstremalny ból miały spowodować znaczne podniesienie poziomu toksyn i zmniejszenie zasobów energii. Celem tych zabiegów był atak nie na ciało, lecz na świadomą część mózgu…
Yaritomo nie próbował utracić władz umysłowych.
Próbował takie władze uzyskać.
— Niech przyjedzie daimōn. Chcę zmierzyć się z daimōnem. Chcę pokonać daimōna i sprawić, że stanie się on częścią mnie samego. Chcę posiąść moc daimōna!
