— Cierniu, czy czułeś inny umysł? — zapytała Khouri.

— Coś czułem. Coś odmiennego od ciebie i od maszynerii.

— Wiem, kto to był. — Rozumiała, że kłamstwa i uniki już nie wystarczą i Cierniowi należy się prawda. — Myślę, że rozpoznałam umysł Sylveste’a.

— Dana Sylveste’a? — spytał ostrożnie.

— Ja się z nim zetknęłam. Nie trwało to długo, mimo to potrafiłam go teraz rozpoznać. Wiem, co się z nim stało.

— Zacznij, Ano, od początku.

Usunęła pył z oczu, mając nadzieję, że maszyneria jest już całkowicie wyłączona, a nie tylko uśpiona. Cierń miał rację. Jej wyznanie to pierwsza rysa na gładkiej fasadzie. Rysy nie da się już zaklajstrować, od niej będą odchodzić dalsze rysy. Teraz Khouri mogła tylko ograniczać straty.

— Twoje dotychczasowe opinie o Triumwirze są niesłuszne. Ona nie jest maniackim tyranem, jak sobie wyobraża ludność. Rząd stworzył taki wizerunek, potrzebował demona, którego wszyscy mieli nienawidzić. W innym wypadku ludzie skierowaliby swoją frustrację przeciw rządowi. Do tego nie można było dopuścić.

— Wymordowała całą grupę osadników.

— Nie. — Nagle poczuła zmęczenie. — To pozory, ona tak to zorganizowała, ale w rzeczywistości nikt nie zginął.

— Skąd masz pewność?

— Bo tam byłam.

Kadłub trzeszczał, znów zmieniał swoją konfigurację. Wkrótce wyjdą z rejonu elektromagnetycznego oddziaływania gazowego giganta. Inhibitorskie procesy toczyły się niezmiennie — powolne układanie rur podatmosferycznych i budowa wielkiego orbitalnego łuku. To, co właśnie się stało w atmosferze Roka, nie miało wpływu na ogólny wielki projekt.

— Ana, to twoje prawdziwe imię czy kolejna warstwa kłamstwa, którą muszę zerwać?



2 из 342