
– Z pewnością dostajesz masę listów od fanek. Christian potwierdził skinieniem głowy.
– Trafiają gdzie indziej – odparł. – Nie do mojej prywatnej skrytki pocztowej. Jej numer jest zastrzeżony.
– To może być fotomontaż – rzekł Myron, trzymając kopertę tak, żeby nie zatrzeć ewentualnych odcisków palców.
Urwał, bo Christian potrząsnął głową. Znów patrzył w podłogę.
– Na zdjęciu jest nie tylko jej twarz, panie Bolitar – powiedział, zażenowany.
– Rozumiem.
Myron w lot pojął, co to znaczy.
– Jak pan myśli, powinniśmy zwrócić się z tym do policji?
– Może.
– Chcę być w porządku. – Christian zacisnął dłonie w pięści. – Nie pozwolę jednak, żeby znowu zmieszali ją z błotem. Widział pan, jak ją potraktowali, gdy padła ofiarą przestępstwa. Co więc zrobią, gdy zobaczą to zdjęcie?
– Nie zostawią na niej suchej nitki. Christian skinął głową.
– Ktoś prawdopodobnie wyciął ci kawał. Zanim więc coś zrobimy, wszystko sprawdzę.
– Jak?
– O to się nie martw.
– Aha, jeszcze jedno. Charakter pisma na kopercie. Myron jeszcze raz przyjrzał się adresowi.
– Tak? – spytał.
– Nie jestem pewien, ale bardzo przypomina pismo Kathy.
3
Na jej widok Myron stanął jak wryty.
Przed chwilą wszedł do baru, rozkojarzony, jakby śnił na jawie, a jego umysł był kamerą, która nie może złapać ostrości. Próbował poukładać sobie to, co zobaczył i czego dowiedział się od Christiana, podsumować fakty i dojść do logicznych wniosków.
Ale nie zdołał.
Magazyn upchnął do prawej kieszeni trencza. Pornos w trenczu! Jezus Maria! W głowie do znudzenia rozbrzmiewały mu pytania. Czy Kathy Culver żyje? A jeśli tak, to co się z nią stało? Co ją, niewinną studentkę, doprowadziło na ostatnie strony pisma Cyce!
W tym momencie dostrzegł najpiękniejszą kobietę, jaką widział w życiu.
Ubrana w białą bluzkę, rozpiętą pod szyją, krótką szarą spódnicę i czarne rajstopy, ze skrzyżowanymi długimi nogami siedziała na barowym stołku i sączyła drinka.
