
Otto Burke pochylił się w fotelu. Nie przestał się uśmiechać ani gestykulować i – jak bioenergoterapeuta z inforeklamy – ani na chwilę nie stracił kontaktu wzrokowego. Bardzo to rozpraszało. Tak malutkich palców jak u tego kruchego, drobnego konusa Myron jeszcze nie widział. Ciemne, długie jak u heavymetalowca włosy spływały Ottonowi na ramiona, idiotyczna kozia bródka na jego dziecięcej twarzy wyglądała jak naszkicowana ołówkiem, a bardzo długi papieros, którego palił, być może tylko wydawał się długi w jego palcach.
– Porozmawiajmy rozsądnie, Myron – rzekł.
– Rozsądnie? Ależ proszę.
– Świetnie, to nam pomoże. Christian Steele jest wielką niewiadomą. Nie był sprawdzany. Nigdy nie grał w zawodowej drużynie. A jeśli okaże się niewypałem?
Larry prychnął.
– Ty coś powinieneś o tym wiedzieć, Bolitar – wtrącił. – O sportowcach, którzy nie dochodzą do niczego. Którzy się nie sprawdzają. Myron puścił mimo uszu zniewagę. Słyszał ją tyle razy, że przestał się nią przejmować. Słowa już go nie raniły.
– Mówimy o zapewne najzdolniejszym rozgrywającym w historii futbolu – odparł spokojnie. – Dokonaliście trzech transakcji i oddaliście sześciu graczy, żeby go pozyskać. Nie zrobilibyście tego, gdybyście nie wierzyli w jego ogromny potencjał.
– Ale twoja oferta… – Otto zamilkł i wpatrzył się w płytki na suficie, jakby tam szukał odpowiedniego słowa – nie jest racjonalna.
– Debilna! – wtrącił Larry.
– Ostateczna – skwitował Myron.
Otto z niezmąconym uśmiechem potrząsnął głową.
– Obgadajmy to – rzekł. – Przyjrzyjmy się temu wszechstronnie. Jesteś nowicjuszem, Myron, byłym sportowcem, który chce wejść do elity menedżerów. Szanuję to. Jesteś młodym człowiekiem z ambicjami. Podziwiam cię. Naprawdę.
Myron ugryzł się w język. Mógł mu wytknąć, że są prawią rówieśnikami, lecz uwielbiał – jak my wszyscy – gdy traktują z góry.
– Popełnienie błędu w takiej sprawie może ci zrujnować karierę – ciągnął Otto. – Sam rozumiesz. Zdaniem wielu nie moim! – nie dorosłeś, by zajmować się tak znanym sportowcem. Jesteś bardzo inteligentnym, rzutkim gościem, ale zachowujesz się tak, że…
