
Matka ostrożnie dobierała słowa, ale jej wystudiowany spokój powodował u mnie coraz silniejszy ucisk w żołądku. Wyjaśniła, że generał wynajmie pokój gościnny w naszym domu i że jego kwatera znajduje się w innej wiosce, dość daleko, dzięki czemu Japończyk nie będzie dla nas takim kłopotem. Dodała, że zgodnie z ustaleniami inni żołnierze ani wysłannicy wojskowi nie będą składali mu wizyt w naszym domu.
– Lino, nie! – wykrzyknęła Olga. – Ci ludzie!
Twarz matki pobladła.
– Jak mogłam mu odmówić? Gdybym to zrobiła, straciłabym dom. Wszystko. Muszę myśleć o Ani.
– Lepiej nie mieć domu, niż mieszkać z tymi potworami – stwierdziła Olga. – Możecie przeprowadzić się do nas.
Borys uścisnął ramię mojej matki; dłoń miał czerwoną i twardą od odcisków.
– Olgo, ona straci więcej niż dom, jeśli odmówi.
Matka spojrzała ze skruchą na państwa Liu i powiedziała:
– To będzie źle widziane przez moich chińskich przyjaciół.
Pani Liu opuściła wzrok, ale jej mąż zerknął na swoją siostrę, która rzucała się przez sen i mamrotała jakieś imiona. Zawsze te same. Czasem wywrzaskiwała je, podczas gdy pani Liu i jej córki przytrzymywały ją w gabinecie lekarza, czasem tylko kwiliła cichutko, zanim zapadła w przypominający śpiączkę sen.
