Mówiła urywanym szeptem, wygładzając dłońmi koronkowy obrus rozkładany przez Olgę przy wyjątkowych okazjach i kierując spojrzenie na siostrę pana Liu, Ying – ying. Młoda kobieta drzemała w fotelu obok drzwi do kuchni. Jej oddech był ciężki, na brodzie lśniła nitka śliny. Pan Liu zazwyczaj nie przyprowadzał siostry na te spotkania, – gdy wychodził z żoną, zostawiał młodą kobietę pod opieką najstarszych dzieci. Wyglądało jednak na to, że depresja Ying – ying się pogłębia, dni pełne apatii przeplatały się z nagłymi atakami histerii, objawiającej się wyciem i drapaniem rąk do krwi. Pan Liu uspokajał siostrę chińskimi ziołami i zabierał ze sobą, niepewny, czy jego dzieci zdołają sobie z nią poradzić.

Matka ostrożnie dobierała słowa, ale jej wystudiowany spokój powodował u mnie coraz silniejszy ucisk w żołądku. Wyjaśniła, że generał wynajmie pokój gościnny w naszym domu i że jego kwatera znajduje się w innej wiosce, dość daleko, dzięki czemu Japończyk nie będzie dla nas takim kłopotem. Dodała, że zgodnie z ustaleniami inni żołnierze ani wysłannicy wojskowi nie będą składali mu wizyt w naszym domu.

– Lino, nie! – wykrzyknęła Olga. – Ci ludzie!

Twarz matki pobladła.

– Jak mogłam mu odmówić? Gdybym to zrobiła, straciłabym dom. Wszystko. Muszę myśleć o Ani.

– Lepiej nie mieć domu, niż mieszkać z tymi potworami – stwierdziła Olga. – Możecie przeprowadzić się do nas.

Borys uścisnął ramię mojej matki; dłoń miał czerwoną i twardą od odcisków.

– Olgo, ona straci więcej niż dom, jeśli odmówi.

Matka spojrzała ze skruchą na państwa Liu i powiedziała:

– To będzie źle widziane przez moich chińskich przyjaciół.

Pani Liu opuściła wzrok, ale jej mąż zerknął na swoją siostrę, która rzucała się przez sen i mamrotała jakieś imiona. Zawsze te same. Czasem wywrzaskiwała je, podczas gdy pani Liu i jej córki przytrzymywały ją w gabinecie lekarza, czasem tylko kwiliła cichutko, zanim zapadła w przypominający śpiączkę sen.



7 из 427