Przyczyna tego faktu jest niestety aż nazbyt prozaiczna. Kiedy pierwsi badacze z ciepłych krain wokół Okrągłego Morza dotarli do chłodnych obszarów w głębi lądu, wypełniali białe plamy na mapach, chwytając najbliższego tubylca, wskazując jakiś odległy element krajobrazu i bardzo wyraźnie, głośno zadając pytanie. Potem zapisywali to, co odpowiedziała im zaskoczona ofiara. I tak w całych generacjach atlasów zostały uwiecznione takie geograficzne cuda jak Jakaś Góra”, „Nie Wiem”, „Co?”, i oczywiście „Twój Palec, Durniu”.

Deszczowe chmury zbierały się wokół nagiego szczytu Mount Oolskunrahod („Kim jest ten głupek, który nie wie, co to jest góra”). Bagaż usadowił się wygodniej pod ociekającym drzewem, które bez powodzenia usiłowało nawiązać z nim rozmowę.

Dwukwiat i Rincewind spierali się. Osoba, o którą się spierali, siedziała na swoim grzybie i obserwowała ich z zainteresowaniem. Wyglądała jak ktoś, kto pachnie jak ktoś, kto mieszka w grzybie, a to niepokoiło maga…

— No, a dlaczego nie ma czerwonej czapeczki? Rincewind zawahał się. Rozpaczliwie usiłował zgadnąć, o co właściwie chodzi Dwukwiatowi.

— Co? — zapytał rezygnując.

— Powinien nosić czerwoną czapeczkę — upierał się Dwukwiat. — I z pewnością powinien być bardziej czysty, i chyba weselszy. Moim zdaniem on wcale nie wygląda na skrzata.

— Co ty opowiadasz?

— Spójrz na tę brodę — rzekł surowo Dwukwiat. — Lepsze brody widywałem na kawałkach sera.

— Posłuchaj — warknął Rincewind. — Ma sześć cali wzrostu i mieszka w grzybie. Oczywiście, że jest tym cholernym skrzatem.

— Na dowód mamy tylko jego słowo. Rincewind zerknął na gnoma.

— Przepraszam na chwilę — rzucił. Odciągnął Dwukwiata na drugi koniec polany.

— Słuchaj — wycedził przez zęby. — Gdyby miał piętnaście stóp wzrostu i twierdził, że jest olbrzymem, też jako dowód mielibyśmy tylko jego słowo.



25 из 193