Żołnierze stojący w szeregach skinęli aprobująco głowami.

— Prowadź nas do boju, panie! — wyskandowali chórem.

— Na pewno was poprowadzę! — powiedział ośmielony już Edsel. — Pokażę wam, chłopcy, jak trzeba walczyć, możecie na mnie polegać!

Żołnierze wiwatowali na cześć nowego dowódcy, który uruchomił kulę — aktywator, instrument ożywiający ich i budzący wojenne emocje, a do nich zostali przecież stworzeni. Edsel uśmiechnął się zadowolony i spojrzał na Parkego.

— A do czego służy reszta tych numerów? — zainteresował się, wskazując na tarczę kuli. Ale żołnierz nie odpowiadał. Pytanie przekraczało najwidoczniej zasięg jego wiedzy.

— Mogę zaktywizować chyba innych Syntetyków odgadywał Parke. — Pod spodem znajdują się tu chyba jeszcze dalsze komory.

— Bracie! — zawołał zachwycony Edsel. — Poprowadzę ich wszystkich do boju!

Żołnierze znów odpowiedzieli wiwatami.

— Uśpij ich z powrotem — powiedział Parke. Musimy się zastanowić, co zrobić dalej.

Oszołomiony Edsel przesunął tarczę do poprzedniej pozycji. Szeregi żołnierzy znów zamarły w bezruchu.

— Chodź, wyjdziemy stąd — zaproponował Parke. Jest już tu prawie zupełnie ciemno.

— Dobrze — zgodził się Edsel.

— I zabierz ze sobą resztę tych rzeczy — wskazał połyskujący hełm i czarną szkatułkę.

Edsel wziął jedno i drugie i wyszedł za Parkem. Słońce zniknęło już niemal zupełnie za horyzontem. Na czerwonym gruncie kładły się teraz długie czarne cienie. Było bardzo zimno, ale żaden z nich nie zwracał na to uwagi.

— Czy słyszałeś, co oni mówili, Parke? Czy słyszałeś to? Powiedzieli, że jestem ich wodzem! Z takim wojskiem… Roześmiał się uszczęśliwiony. Z takim wojskiem, z takim uzbrojeniem nic go już nie powstrzyma. Będzie miał to królestwo, o którym przedtem mówił, i wszystkie jego bogactwa, najładniejsze dziewczęta świata, będzie żył jak król.



9 из 12