
Dorotą, moją przyjaciółką, dowiadywał się o mój stan.
I największe podziękowanie ciotce, która w najkrytyczniejszym momencie swym szóstym zmysłem medycznym wyczuła zagrożenie i uratowała mnie.
Cały personel kliniki był wspaniały, robili wszystko, by mnie przywrócić życiu, dziękuję, panie docencie, za życie. Ile później musieli ode mnie wysłuchiwać, kiedy następowało przebudzenie, ile rojeń i halucynacji im wykrzyczałam.
I wspaniałym pielęgniarkom składam podziękowanie za opiekę, za pielęgnację ciała, które się rozsypywało.
Tylu ludzi było zaangażowanych w ratowanie jednego nie chcianego życia.
Po powrocie z kliniki zostałam sama. Odwiedzała mnie Anka i intuicyjnie wyczuwałam, że nie jest to przyjaźń, dlatego milczałam, bałam się, że po wyznaniu tajemnicy stanie się coś, nad czym nie będę mogła zapanować. I tak dzielnie znosiłam jej antyterapię, sądząc, że mi pomaga. To wykazało, ile mam w sobie siły, pomimo całkowitej klęski życiowej.
Chyba mocniej się boję. To będzie jak przypływy i odpływy morza. Wiara i niepewność.
Prawdziwi przyjaciele sprawdzili się. Nie pytam nikogo co dalej. Na to pytanie muszę sobie sama odpowiedzieć.
Jestem szalona. Odkryłam tę prawdę 29 listopada 1990 roku. Nie wiedziałam, co za sobą niesie. Było to przypadkowe stwierdzenie faktu, przeczucie, że to, co uczyniłam, niesie za sobą coś niesamowitego. Pierwsze uderzenie o skałę, pierwsze poruszenie prawdy.
Jeżeli wszystko co złe sprawdza się, można odwrócić sytuację o 180 stopni i doprowadzić do tego, by wszystko co dobre spełniało się. Krok prosto w życie. Cholera, Rosiek, uwierz w to.
Rozpoczął się grudzień 1990 roku. Planowałam spalenie dzienników, bojąc się podświadomie powrotu przeszłości. Gdybym to uczyniła, mogłabym nigdy nie dowiedzieć się prawdy.
Przeczuwałam, że w nich jest coś, co może ostatecznie przytłoczyć. I chociaż wielokrotnie wcześniej je czytałam, nie potrafiłam odkryć sama przed sobą, co zawierają. Z nich pisałam „Pamiętnik narkomanki", drugi tom „Oswajanie zwierza". Wyczytywałam z nich tylko to, co chciałam odczytać, nie potrafiłam wcześniej dojrzeć prawdy. Na szczęście byłam za słaba fizycznie, by tego dokonać.
