
Twój gest zamknął rolę pacjenta. Nie możesz już nim być bardziej niż jesteś. Musisz wybrać inną rolę lub inna rola musi wybrać Ciebie.
Musisz opłakać swój ból i klęski, jakie poniosłaś. Abyś nie musiała się czuć Panem Bogiem otoczenia, Super – Rodzicem, jakąś Nad – Osobą. Abyś mogła być Dzieckiem i Dorosłym jednocześnie.
A więc kimś, kto daruje siebie innym za nic. Co nie znaczy, że ma siebie za nic.
Możesz być wybitną terapeutką. Ale do tego trzeba porzucić istniejący układ, trzeba znaleźć miejsce dla siebie i w sobie wśród obcych. Tam, gdzie nikt Cię nie usprawiedliwi z powodu Twojej osobistej historii, bo nie będzie jej znał. A jeżeli pozna – machnie ramionami. Po negatywnym potrzebny jest Ci gest pozytywny. Wykonasz go sama albo zostaniesz nieporadnym Dzieckiem, które nie chce się narodzić. I zbuntujesz się przeciw Bogu, narzucając mu ponownie swoje nie.
Pozdrawiam Cię serdecznie
T.K.”
Rozdział II
Otrzymałam wyczekiwany list od Tadeusza. Powiedział w nim tyle, ile mógł, zachowując resztę w tajemnicy, która mogła mnie powalić. I chociaż sprawa wydawała się beznadziejną, zdecydował się na pomoc.
Zapisałam w dzienniku:
Tak, Tadeuszu, już najwyższy czas przyjąć odpowiedzialność za to, co zrobiłam.
I znowu ten sam błąd, hamuję płacz, a wyć mi się chce, hamuję, bo oni są w drugim pokoju.
Nie mogę jeszcze spalić dzienników. Tam, w nich, wszystko się kryje, część prawdy o mnie.
Nie ma losu i przypadku. Są nasze wybory.
Trzeba być odpowiedzialnym do końca, nawet za własne samobójstwo.
Twoje słowa prawdziwie uderzają o skałę, do której schowałam się w dzieciństwie i być może wydrążę niewielki otwór, poprzez który zacznę się rozszerzać.
