Nigdy wcześniej nie byłam taka szczęśliwa w życiu, nigdy potem.

Już świadomie miałam poczucie pewnej wiedzy, chodziło tu o koncepcję Carla Gustava

Junga, na której opierałam się w autoanalizie. Wiedza ta nie dawała mi spokoju, przeczuwałam, że coś jeszcze istotnego dzieje się wewnątrz, coś nieuchronnego, czemu muszę się przyznać, wyjść naprzeciw, bo inaczej zostanę zmiażdżona.

Zniszczenie „ja” powoduje psychozę. Opierałam się na koncepcji cienia – personifikacji nieświadomości indywidualnej, sumy zaniedbanych i stłumionych, nie zrealizowanych właściwości psychicznych.

Zadaniem rozwoju ego jest optymalne uwolnienie się od jaźni i zachłannych mocy nieświadomości zbiorowej, to jest zdobycie pełnej autonomii i rozszerzenie pola świadomości.

Nieświadomość indywidualna jest tłumiona przez ego. Druga połowa życia może stać się osamotniona i niepewna, jeżeli nie nastąpi adaptacja do świata wewnętrznego.

Nieświadomość zbiorowa to dziedzictwo duchowe rozwoju ludzkości, obejmuje z jednej strony sferę popędową, a z drugiej sferę archetypów. Archetypy mają jasną i ciemną stronę, przejawiającą się w formie symboli lub personifikacji. Archetypy powstają w sytuacjach granicznych, niebezpiecznych, trudności nie do pokonania; jest to stosunek między płciami (ja – ojciec), potęga dobra i zła (diabeł – Chrystus), narodziny i śmierć (próby samobójcze i zmartwychwstanie).

Nie przewidywałam w połowie lutego 1991 roku, w jaki sposób wykorzystam tę wiedzę do wyzwolenia siebie z choroby.

Obudzenie archetypów i zintegrowanie ich ze świadomością oznacza wyrwanie jednostki z izolacji i włączenie w proces kosmiczny. Archetypy są ostatecznym kryterium zdrowia i choroby, dobra i zła. Symbol to podstawowy język archetypów. Symbole są zawsze tworem nieświadomości.



40 из 147