
Nie znalazła ich jednak.
– Lepiej się już czujesz? – zapytał Mike energicznym tonem.
– Lepiej.
– No to puść mnie, Maggie.
Ze zgrozą zorientowała się, że trzyma go ze wszystkich sił. Odsunęła się i mimo ciemności zarumieniła się jak podlotek.
Mike przeskoczył przez nią, włożył dżinsy, zapiął je: sięgnął po buty.
– Nie chodź tam – szepnęła. – Boję się o ciebie,
– Mam duże doświadczenie z potworami, zapewniam cię.
– Nie wierzysz mi.
– Wierzę, wierzę.
– A jeżeli ten potwór cię ugryzie?
– To ja go też ugryzę. Uspokój się. Nawet jeżeli to jest smok, poradzę sobie z nim.
Po chwili zniknął z pokoju i starannie zamknął za sobą drzwi.
Maggie leżała spokojnie, choć myśli kłębiły się w jej głowie. Wciąż czuła zapach ciała Mike'a i ciepło jego ust. Co, u licha, czyżby to był sen? Czy Mike ją pocałował? Tak, na pewno. Nie mogłaby sobie przecież wymyślić czegoś tak konkretnego.
ROZDZIAŁ TRZECI
Mike, lekko się zataczając, przeszedł niepewnie przez ciemny hol i otworzył drzwi różowej sypialni. W powietrzu unosił się najwyraźniej zapach dzikiego zwierzęcia. Mimo to panowała tam kompletna cisza. Zapalił światło.
Natychmiast poczuł, że coś nieprzyjemnego dotyka jego twarzy. Jednocześnie rozległ się pełen przerażenia pisk. Mike błyskawicznie zgasił światło, wybiegł z pokoju i zatrzasnął drzwi. Wpadł na Maggie i zdenerwował się.
– Więc co t o jest?
– Miałaś zostać w moim pokoju!
Co za dziewczyna. Ruszyła za nim na bosaka, nawet nie narzuciła czegoś na tę swoją flanelową koszulę. W ręku trzymała, nie wiadomo po co, duży ręcznik.
– Chciałam cię przeprosić za moje głupie zachowanie. Myślę, że razem damy sobie lepiej radę. Przez chwilę trzęsłam się, ale już mi przeszło.
