Przed drzwiami restauracji zatrzymywało ją wielu zupełnie obcych młodych tubylców, którzy pragnęli uścisnąć jej dłoń, triumfalnie się przy tym uśmiechając. Ach, ci „Kakaze”! Dla tego skrzydła „czerwonych” czuła najmniej sympatii. Gniewni eks-Ziemianie lub idealistyczni młodzi tubylcy z namiotów! Podczas uśmiechu kamienne kły połyskiwały im mrocznie, a oczy błyszczały, gdy uświadamiali sobie, że spotkali Ann Clayborne, oraz kiedy mówili o karni, o potrzebie czystości, wewnętrznych wartościach skalnego świata, prawach planety i tym podobnych kwestiach. Po prostu, fanatycy. Ann ściskała im dłonie i kiwała głową, starając się nie pokazać po sobie, że nie czuje się wśród nich najlepiej.

Kasei i Dao siedzieli w restauracji przy oknie i pili ciemne piwo. Z chwilą wejścia Ann wszyscy w sali znieruchomieli. Nieco czasu minęło, zanim się sobie przedstawili, ponieważ Kasei i Dao uściskali ją na powitanie, a następnie wrócili do przerwanego posiłku i rozmowy. Zamówili w kuchni jedzenie dla Ann, a wówczas obsługa restauracji także wyszła, aby się z nią przywitać; oczywiście także należeli do „Kakaze”. Ann czekała, aż odejdą, a wszyscy ludzie wrócą do swoich stolików; była zniecierpliwiona i skrępowana. Media stale powtarzały, że „Kakaze” są jej duchowymi dziećmi. Poglądy Ann zawsze były „czerwone”, tu niestety czuła się nieswojo.

Kasei był we wspaniałym nastroju, podobnie jak na początku rewolucji.

— Mniej więcej za tydzień chcemy zerwać kabel — oświadczył.

— Och, doprawdy!? — krzyknęła Ann. — A po cóż tak długo czekać?

Dao zlekceważył jej sarkazm i odparł po prostu:

— Trzeba ostrzec ludzi, aby mieli czas na opuszczenie równika. — Ten mężczyzna, chociaż zwykle zgorzkniały, dziś był równie wesoły jak Kasei.

— Co z tymi na kablu?

— Powiadomimy ich. Jednak nawet jeśli się ewakuują i poddadzą, i tak go zerwiemy.

— W jaki sposób? Naprawdę macie wyrzutnie rakietowe?



18 из 846