Naprawdę musi się pospieszyć! Zaraz będzie pora nocna i studentki, jedna po drugiej, zaczną się żegnać i znikać, zostawiając ją z perspektywą samotnego zmagania się ze strachem na źle oświetlonych schodach i ciemnym korytarzu. Jo Fallon naturalnie nadal tu będzie. Nigdy nie kładła się spać przed końcem programu telewizyjnego. Szła wtedy sama na górę, przygotować sobie wieczorną whisky z gorącą wodą i cytryną. Wszyscy znali ten jej stały zwyczaj. Ale panna Dakers czuła, że nie zniesie sam na sam z Fallon. To była ostatnia osoba, na towarzystwo której miała ochotę, nawet podczas przerażającej wędrówki ze świetlicy do sypialni. Znów zaczęła pisać.

Proszę Cię, mamo, nie zamartwiaj się tym morderstwem. Niedorzeczność tego zdania uderzyła ją natychmiast, gdy zobaczyła je na papierze. Musi unikać tego budzącego emocje, splamionego krwią słowa. Spróbowała jeszcze raz.

Proszę Cię, mamo, nie martw się tym, co czytasz w gazetach. Naprawdę nie ma takiej potrzeby. Jestem całkiem bezpieczna i w gruncie rzeczy nikt chyba nie wierzy, że Pearce została rozmyślnie zabita.

To nie była prawda, oczywiście. Niektórzy musieli tak myśleć, bo co by tu robiła policja? Trudno przypuszczać, żeby trucizna dostała się do pożywienia przypadkiem albo żeby Pearce, ta bogobojna, pryncypialna i nudna Pearce, sama wybrała taką efektowną śmierć w męczarniach. Pisała dalej:

Nadal odwiedzają nas policjanci z lokalnego wydziału zabójstw, ale już coraz rzadziej. bardzo mili dla nas, studentek, i nie sądzę, żeby kogoś podejrzewali. Biedna Pearce nie była zbyt lubiana, ale to absurd myśleć, że ktoś tutaj mógłby chcieć jej zrobić krzywdę.



31 из 296