
Dzień zaświecił przed nią pełnym blaskiem. Przejrzała w myśli jego obietnice i przyjemności. Rano miały wykład z farmacji. To ważne. Zawsze była słaba z dozowania lekarstw. Później, po przerwie na kawę, doktor Courtney-Briggs poprowadzi swoje seminarium z trzecim rokiem. To rzadki przywilej, aby chirurg jego rangi poświęcał czas na szkolenie pielęgniarek. Bała się go trochę, zwłaszcza jego krótkich, ostrych pytań. Ale tego ranka będzie odważna i nie zawaha się przy odpowiedzi. Później, po południu, autobus szpitalny weźmie je do miejscowej kliniki położniczej, żeby mogły asystować w pracy tamtejszego personelu. To też było ważne dla kogoś, kto chciał w przyszłości zostać pielęgniarką okręgową. Leżała jeszcze przez chwilę, kontemplując ten bogaty program, potem wyskoczyła z łóżka, wsunęła kapcie, włożyła swój tani szlafroczek i udała się na koniec korytarza do kuchenki.
Studentki w Nightingale były wzywane na śniadanie przez jedną z pokojówek punktualnie o siódmej, ale większość dziewcząt, przyzwyczajona do wczesnego wstawania podczas pracy na oddziałach, nastawiała budziki na szóstą trzydzieści, żeby dać sobie czas na herbatę i plotki. Ranne ptaszki już tam były. Małe pomieszczenie, jasno oświetlone i przytulne, pachniało jak zawsze herbatą, gotowanym mlekiem i detergentem.
