Maureen nagle zauważyła:

– Fallon nie śpi. W każdym razie pali się jej lampka nocna.

Cała trójka spojrzała w stronę pokoju Fallon, z którego przez dziurkę od klucza przenikała smużka światła, przecinając ciemność i migocząc jasną plamką na przeciwległej ścianie. Shirley powiedziała:

– Wobec tego zrobimy kakao i dla niej. Pewno nie może zasnąć i czyta. Chodź, Maureen! Dobranoc, siostro.

Poczłapały razem na koniec korytarza do małej kuchenki dla studentek. Siostra Brumfett patrzyła za nimi chwilę z kamienną twarzą, potem odwróciła się w kierunku schodów i poszła do swojej sypialni.

Nikt w Nightingale House nie usłyszał ani nie zauważył, że dokładnie godzinę później obluzowana szyba w oranżerii, która brzęczała rozpaczliwie całą noc, wypadła z hukiem na mozaikową posadzkę, roztrzaskując się w drobny mak. Wiatr wpadł przez otwór jak myszkujące zwierzę. Zimny powiew rozrzucił pisma na wiklinowych stolikach, uniósł ciężkie liście palm i zaszeleścił w paprociach. W końcu znalazł długą, białą szafkę ustawioną pod półką z sadzonkami. Wczesnym wieczorem jej drzwiczki zostały uchylone przez kogoś zdesperowanego i spieszącego się, kto zanurzył rękę w czeluściach. Przez całą noc otwarte drzwiczki wisiały bez ruchu na zawiasach, ale teraz wiatr zakołysał nimi łagodnie tam i z powrotem, po czym, jakby znudzony tą zabawą, zamknął je z cichym, zdecydowanym trzaskiem.

Wszyscy mieszkańcy Nightingale House leżeli pogrążeni w głębokim śnie.

III

Pannę Dakers obudził dzwonek budzika. Fosforyzujące wskazówki pokazywały szóstą piętnaście. Nawet przy rozsuniętych zasłonach w pokoju było nadal całkiem ciemno. Ledwo widoczny, jaśniejszy prostokąt okna odbijał dalekie światła szpitala, gdzie nocna zmiana roznosiła już pierwszą, poranną herbatę. Przez chwilę leżała nieruchomo, dając sobie czas na rozbudzenie, na zebranie sił przed wstaniem z łóżka.



40 из 296