— Zostałaś przez nas porwana — odpowiedział obojętnym głosem. — Nie masz pojęcia, co to za wygoda mieć swojego agenta w związku zawodowym pracowników kurortów. Wcześniej czy później każdy udaje się do kurortu. Podaliśmy ci narkotyk w jedzeniu, a nasz agent przemycił cię na czekający statek, którym przyleciałaś tutaj. Jesteś tutaj już prawie całą dobę.

Zachichotała. — To jakaś gra, prawda? Thriller na żywo? Takie rzeczy nie zdarzają się w prawdziwym życiu.

Uśmiechnął się szeroko. — Wierz mi, że jednak się zdarzają. Pilnujemy jedynie, by nikt o nich nie wiedział, a jeśli nawet Konfederacja się o nich dowiaduje, to sama dopilnowuje, by nikt o nich nic nie usłyszał. Nie ma sensu wywoływać zbędnej paniki.

— Ale dlaczego?

— To całkiem usprawiedliwione pytanie — przyznał. — Pomyśl o tym w ten sposób. Planety Wardena to świetne więzienie, ponieważ kiedy na nich lądujesz, zarażasz się chorobą, która nie istnieje poza tym systemem. I jeśli go opuścisz, umrzesz. Choroba ta wywołuje również zmiany wewnętrzne. Kiedy jest się pod jej wpływem, przestaje się być stuprocentowym człowiekiem. Weź teraz pod uwagę fakt, iż tylko najlepsi spośród najgorszych są tu zsyłani. Reszta jest likwidowana, poddawana praniu mózgów, czy coś w tym sensie. Masz, wobec tego, cztery światy pełne indywiduów nie pałających miłością do ludzkości i nie będących w pełni ludźmi. Wyobraź sobie teraz, że jakaś obca rasa natyka się przypadkiem na rasę ludzką i wie, iż te dwie grupy ludzkości nigdy się ze sobą nie porozumieją. A ludzie jeszcze nic nie wiedzą o istnieniu tych obcych. Rozumiesz to, co mówię?

Skinęła głową, ciągle jeszcze nie traktując poważnie jego słów. Usiłowała sobie przypomnieć, czy zamawiała tego rodzaju program rozrywkowy, lecz bez rezultatu. Gdyby tak zresztą było, nie mogłaby stwierdzić, co jest, a co nie jest częścią takiego programu.

— W każdym razie ci obcy muszą dowiedzieć tyle, ile tylko się da, o ludzkości, nim sami zostaną odkryci.



7 из 289