
Jednakże technologia oferowała drogę wyjścia z tej sytuacji, drogę, na którą wiele narodów wstąpiło bardzo niechętnie, ale ze świadomością braku alternatywy. Uczeni dokonali w końcu rzeczy niemożliwej i przełamali obowiązującą do tej pory barierę szybkości. Była to sprawa wielce skomplikowana i dotyczyła takich praw fizyki, które nie były sprzeczne z teorią Einsteina; a to dlatego, iż dotyczyły tych obszarów nauki, na których wspomniana teoria po prostu nie obowiązywała. Gwiazdy czekały teraz na swych odkrywców. Nie oznaczało to, iż odległości międzygwiezdne magle zniknęły; w pierwszym wieku eksploracji było tak wiele nowych miejsc da zbadania i tak olbrzymie przestrzenie do pokonania, że podróż z jednego krańca opanowanego przez człowieka kosmosu do pogranicza na jego drugim krańcu, trwała trzy lata tak zwanego czasu subiektywnego. To stosunkowo niewielka cena, w porównaniu z czasem trwającym całe pokolenia, który byłby niezbędny do pokonania tej samej odległości przy dawnych możliwościach. Jakby nie liczyć, dotarcie do Kaliforni zabierało amerykańskim pionierom od czterech do sześciu miesięcy… Ten nowy system posiadał jeszcze jedną olbrzymią zaletę. Budowa statków kosmicznych i potężnych silników wymagała co prawda dużego kapitału, ale kiedy już powstały, ich eksploatacja była tania, a rozmiary, nie licząc magazynów powietrza i żywności, nie stanowiły istotnej pozycji w kosztach.
Tylko jedna planeta na tysiąc mogła być ukształtowana na podobieństwo Ziemi, ale mimo to, nadających się do zamieszkania światów było całe mnóstwo. Dlatego zamiast konkurować o niewielkie kawałki zużytej Ziemi różne państwa zaczęły tworzyć takie systemy motywacji, że zarówno biedacy, jak i marzyciele wyruszali w drogę na podbój nowych planet. Zmniejszyło to ciśnienie społeczne na Ziemi i dostarczyło ludzkości nowych bodźców do działania. Znowu panowała atmosfera podniecenia: w podbojach mógł uczestniczyć każdy, a zasoby czekające na odkrycie były nieograniczone.
