Wraz z narodzinami kolejnych pokoleń na nowych światach, ludzi, którzy nigdy nie oglądali Ziemi, dla których Rosja, Ameryka, Brazylia i Ghana były jedynie abstrakcyjnymi pojęciami, takie pojęcia jak narodowość były nieostre, a w końcu zupełnie bez znaczenia. Nim przeminęły trzy generacje, zniknęli Amerykanie, Rosjanie czy Brazylijczycy, a pojawili się tubylcy nowych światów, jedynych światów, jakie znali. Poza tym olbrzymie odległości i rosnąca stale liczba nowych światów nie ułatwiały rządów na sposób kolonialny. Teraz — bez groźby wzajemnego wyniszczenia, troskając się jedynie o to, aby nie pozostać w tyle za innymi i nie być odrzuconym przez nowe społeczeństwa, rządy starych państw przestały współzawodniczyć; a zaczęły współpracować i łączyć się ze sobą. W ciągu jednego zaledwie wieku stworzono Konfederację — jednolitą strukturę z klasą biurokratyczną; zdominowaną przez stare potęgi, a przewodniczącą kongresowi, w którym zasiadali przedstawiciele wszystkich nowych światów.

Połączone w ten sposób środki i rozwijająca Się nieustannie technologia przekształcały światy jeden za drugim, czyniąc wiele z nich rajem; o jakim ludziom na Ziemi nawet się przedtem nie śniło. Zlikwidowano wiele chorób, mężczyzn i kobiety uczyniono pięknymi i niemal doskonałymi. Ostrożnie wprowadzane zmiany genetyczne i kulturowe stworzyły populację, mającą co prawda równy, ale jednocześnie szeroki dostęp do wszelkich dóbr. Ludzi wychowywano i przysposabiano do wykonywania konkretnych prac i prace te wykonywali jedynie najlepsi. Była to więc cywilizacja bez napięć i lęków — rajska nieomal. Światy, które uzyskały taką doskonałość nazywano światami cywilizowanymi. Choć wspaniale się na nich żyło i pracowało, duchowo i kulturowo były one martwe — w stanie totalnej stagnacji.



12 из 322