
— Bo to mężczyźni — odrzekła Filippa. - Organizacja, o której mówiłam, ma zaś składać się wyłącznie z kobiet Pani Assire?
— Wycofuję moje pytanie — uśmiechnęła się nilfgaardzka czarodziejka. - Było zbieżne w treści z pytaniem pani De Tancaryille. Odpowiedź mnie satysfakcjonuje.
— Trąci mi to babskim szowinizmem — powiedziała z przekąsem Sabrina Glevissig. - Zwłaszcza w twoich ustach, Filippa, po twojej zmianie… orientacji erotycznej. Ja nie mam nic przeciw mężczyznom. Więcej, ja uwielbiam mężczyzn i życia sobie bez nich nie wyobrażam. Ale… Po chwili zastanowienia… To w sumie jest słuszna koncepcja. Mężczyźni są psychicznie niestabilni, zbyt podatni na emocje, nie można na nich liczyć w momentach kryzysu.
— To fakt — przyznała spokojnie Margarita Laux-Antille. - Stale porównuję wyniki adeptek Aretuzy z efektami pracy chłopców ze szkoły w Ban Ard, a porównanie wypada nieodmiennie na korzyść dziewcząt. Magia to cierpliwość, delikatność, inteligencja, rozwaga, wytrwałość, także pokorne, lecz spokojne znoszenie porażek i niepowodzeń. Mężczyzn gubi ambicja. Oni zawsze chcą tego, o czym wiedzą, że to niemożliwe i nieosiągalne. A możliwego nie zauważają.
— Dosyć, dosyć, dosyć — żachnęła się Sheala, nie kryjąc Uśmiechu. - Nie ma nic gorszego niż naukowo podbudowany szowinizm, wstydź się, Rita. Wszelakoż… Tak, ja również uważam za rzecz słuszną zaproponowaną jednopłciową strukturę tego… konwentu czy też, jeśli kto woli, loży. Jak słyszymy, chodzi o przyszłość magii, a magia to sprawa zbyt poważna, by jej los powierzać mężczyznom.
— Jeśli można — odezwała się melodyjnie Francesca Findabair — chciałabym przerwać na moment dywagacje o naturalnej i nie ulegającej kwestii dominacji naszej płci, a skupić się na sprawach dotyczących zaproponowanej inicjatywy, cel której nadal nie do końca jest dla mnie jasny.
