
Ukradkiem obserwowała profil przystojnego Armasa.
Może powinnam spróbować go uwieść, pomyślała. Już wiele czasu minęło od mojej ostatniej erotycznej przygody. Szczerze mówiąc, poznałam smak takich spraw w świecie zewnętrznym przed milionami lat. Tutaj od początku byłam przygnębiona i potwornie cnotliwa.
Uwieść Armasa? Tajemniczego syna Obcego. Myśl wydała jej się bardzo pociągająca. Był wysoki, urodziwy, niedostępny i trudny do przejrzenia. Podniecająca kombinacja.
Armas musiał zauważyć jej intensywne zainteresowanie, ponieważ zwrócił ku niej głowę, a ona pośpiesznie zawołała do Rama pod wiatr:
– Skąd się bierze ten potworny wicher? Przecież w głębi Ziemi nie powinno wiać.
– Pamiętacie z pewnością, że Jori i jego towarzysze zetknęli się z takim intensywnym wiatrem, siłą zbliżonym do orkanu, w Górach Czarnych – odpowiedział Ram tak, by wszyscy go słyszeli. – To miejsce nazywa się Przełęczą Wiatrów.
Potem wyjaśnił im z grubsza, na czym sprawa polega. Chodziło o ciśnienie atmosferyczne, o różnice między ciepłym powietrzem w Królestwie Światła i chłodnym w Królestwie Ciemności. Ram tłumaczył też, że początkowo mieli trudności, kiedy zabrali się do uporządkowania tych terenów, zdecydowali się więc wybudować konieczne pasaże, w których mogłyby się gromadzić wiatry i woda powstająca przy zetknięciu się ciepłego i zimnego powietrza pod różnym ciśnieniem. Wiatr został skierowany w te pasaże, a niepotrzebna woda tworzy tutaj własne niewielkie „morze”.
Indra nie zrozumiała nawet połowy tego, co mówił Ram, ale nie odważyła się o nic więcej pytać w tym zgromadzeniu złożonym z geniuszy.
Kilka sformułowań wbiło jej się w pamięć. Na przykład: „Byli zmuszeni do zagospodarowania południowych terenów”. Albo: „niezbędne pasaże”. Nie zdążyła jednak dowiedzieć się niczego więcej, bo nadszedł sygnał, na który czekali, chociaż ona ani go nie słyszała, ani nie widziała.
