
No i oczywiście część południowa. Najbardziej mistyczna ze wszystkich zakątków Królestwa Światła. Wiadomo, że część północna jest zamieszkana przez Obcych, nikt jednak nie miał najmniejszego pojęcia o tym, co znajduje się na południu. Młodzi okazywali respekt północnej części zajętej przez Obcych. Ze względu na Armasa nigdy nie próbowali jej zbadać. Natomiast południowa… och, próbowali wielokrotnie!
Tam jednak napotykali ścianę. Dosłownie. Odkryli stosunkowo wcześnie, że w obrębie murów znajduje się jeszcze jeden mur. Oddzielał on ich część świata od części południowej. Armas zapytał kiedyś swego ojca, Strażnika Góry, i otrzymał odpowiedź, że właściwie jest trochę inaczej. Kopuła nad Królestwem Światła jest przeważnie kulista, z wyjątkiem części południowych i północnych. Tam wznoszą się inne kopuły, powiązane z tą nad Królestwem Światła. Powiązane poprzez… jakby to nazwać? Gigantyczne korytarze? Każda z tych części posiada własne ogromne Słońce, które oświetla właśnie ją. Nie, Armas mieszkał w centrum tego obszaru, zabroniono mu natomiast odwiedzać obrzeża. Jego ojciec jednak bywał tam często. Ale nigdy ani syn, ani jego matka, Fionella. Kryjące się tam tajemnice uznano za zbyt ważne, by można było ujawniać je zbyt wielu.
O tym wszystkim rozmyślała Indra, kiedy wyznaczonego dnia weszła na pokład Szybkiej gondoli Rama. Zabrali ją sprzed domu. Machała na pożegnanie ojcu, Mirandzie i Gondagilowi.
– Ja też poszukam sobie takiego przystojnego dzikusa jak ty, Mirando! – wołała wesoło.
– Nie licz na to, nie znajdziesz – mruknął Ram. – Przynajmniej w czasie tej podróży.
