Indra roześmiała się do niego szeroko.

Nie miała tym razem niewygodnych aparacików mowy, a fryzura została spryskana lakierem tak, by długo mogła pozostać nienaruszona. Indra była bardzo ładnie ubrana, ale nie w tamte zwiewne stroje, dzisiaj włożyła bluzkę i szorty w kolorach białym i jasnozielonym, białe skarpetki i buty. Ram wyjaśnił, że tam, dokąd zmierzają, nie będzie zimno. W południowej części pogoda jest równie przyjemna jak na pozostałych terenach Królestwa Światła. Mniej więcej.

Ale piękna sukienka została zapakowana do walizki, która leżała teraz na podłodze gondoli. Vida już siedziała w gondoli. Rok także. Okazało się, że tworzą oni parę. Indra doznała lekkiego szoku, gdy uświadomiła sobie, jak mało w gruncie rzeczy wie o życiu Strażników, jak beztrosko ona sama i jej przyjaciele korzystają z ich wsparcia. Cóż, na przykład, wie o Ramie? Nic, nic poza tym, że jest Lemurem i najpotężniejszym Strażnikiem w Królestwie Światła.

Dyskretnie spoglądała na niego, kiedy uruchamiał gondolę. Spokojnie unieśli się w górę przed bramą jej domu i skierowali ku północy.

Ram to typowy Lemur. Czarnooki, jak Dolg, wyglądał na jakieś trzydzieści lat, w gruncie rzeczy musiał jednak być strasznie stary, ponieważ dosłużył się tak wysokiego stanowiska. Kiedy Indra na niego patrzyła, przychodził jej na myśl chart afgański. Ram zachowywał się z taką samą godnością i wyniosłym spokojem. Majestatyczny, pełen rezerwy, tajemniczy i niezależny podobnie jak tamto zwierzę. Przy tym niezwykle pociągający, jak wszyscy Lemurowie. A jego prywatne sprawy? Teraz okazało się na przykład, że Rok posiada towarzyszkę życia, może więc z Ramem jest podobnie? Czy wypada zapytać?

Właśnie teraz chyba nie. Może później, jeśli nadarzy się okazja.

Zabrali Armasa sprzed bramy Obcych w części północnej. Jego ojciec, Strażnik Góry, udzielał jeszcze jakichś przestróg, chciał być pewien, że szczęśliwie ruszą w drogę.



7 из 186