– Wcale się nie narzucałam! Chcieliście, abym była miła…

– Właśnie, że tak – powiedział zdecydowanie i znowu uśmiechnął się. – Myślę, że dobrze mu to zrobiło. No, a pięć lat to dosyć, by zapomnieć o cielęcej miłości siostry przyjaciela.

Rumieńce Christy przybrały na sile. Wtedy także wydawało mu się to zabawne. Bez wątpienia bawiło też Adama. Ale nikt nie mógł wiedzieć, czym to było dla niej.

– Słuchaj, Christy – ciągnął nieubłaganie – przecież ja nie mam wyboru. Kate lada dzień urodzi i nie może już leczyć. A szpital, przychodnia i dom opieki w Corrook powinny mieć obsadę trzech lekarzy, a nie jednego! To jest przymusowa sytuacja. Propozycja Adama spadła jak z nieba. Napisał do mnie, pytając, czy nie znam jakiegoś miejsca. Okazało się, że prowincjonalna praktyka w Australii wcale go nie przeraża. Wczoraj zadzwoniłem do niego, a on obiecał, że przyleci najpóźniej w niedzielę. I mam do ciebie prośbę…

– Czego chcesz? – Poprawiła niesforne kędzierzawe włosy, odgarniając za uszy długie blond pasma. Zdjęła fartuch i powiesiła za drzwiami. Była gotowa stawić bratu czoło.

– Adam przylatuje do Melbourne w niedzielę o drugiej. Pomyślałem, że skoro nie pracujesz…

– Nie! – Walnęła pięścią w kontuar, aż zadzwoniło. – Nie możesz tego ode mnie żądać! Jeśli jest ci potrzebny, to sam go przywieź.

– Przecież ja nie mogę – usiłował odwołać się do jej rozsądku – we dwoje z Kate jesteśmy jedynymi lekarzami. Jeśli ona będzie rodzić… – Zmarszczył czoło zatroskany. – Czemu, do diabła, Kate nie zgodziła się wyjechać do Melbourne, do rodziców? Zaopiekowaliby się nią.

Christy pokręciła głową.

– Kate twierdzi, że ma jeszcze przynajmniej dwa tygodnie. Według jej teorii pierworodne dzieci nigdy nie pojawiają się w terminie.

– Wiemy oboje, że ona po prostu chce w to wierzyć. – Richard wcisnął ręce do kieszeni gestem do złudzenia przypominającym Christy. Między rodzeństwem nie było fizycznego podobieństwa. A jednak w nieuchwytny sposób byli do siebie podobni. Spojrzał jej w oczy i wiedział, że się zgodzi. Była do Kate bardzo przywiązana. Prawie tak mocno jak on.



2 из 113