– Ale… spotkać się z Adamem – jęknęła. – Ja nie chcę go widzieć. Nigdy w życiu! Nie możesz mnie o to prosić…

– Znowu się kłócicie? – Christy odwróciła się. Kate stojąc w progu obserwowała rodzeństwo. – Do czego on cię usiłuje zmusić tym razem?

Christy westchnęła. Kate wyglądała na jeszcze bardziej zmęczoną od męża. Wielki brzuch przytłaczał ją. Odchylała się do tyłu, opierając ręce na lędźwiach, by zachować równowagę. Richard miał rację, poród może nastąpić w każdej chwili. Jeśli nie zgodzi się pojechać na lotnisko, Richarda nie będzie w Corrook ponad osiem godzin. To długo, a Christy ani myślała zostawać przymusową położną. Studia farmaceutyczne to jednak za mało!

– Richard chce, abym odebrała doktora McCormacka w niedzielę – rzuciła krótko.

– A nie możesz? – Uśmiech Kate zbladł. Spojrzała na męża i spoważniała. – Richard, w takim razie ty musisz jechać, jakoś… dam sobie radę…

Christy uniosła dłonie, poddając się.

– Kate, wiesz doskonale, że najbardziej prawdopodobny nagły przypadek w naszej dolinie w najbliższą niedzielę to… twój pierworodny. I nie wydaje mi się, abyś mogła przyjąć ten poród.

– Och, kobiety robiły już nie takie rzeczy. – Uśmiechnęła się. – Co nie znaczy, że palę się, aby to sprawdzić.

Christy znowu westchnęła.

– W porządku, Richard, wygrałeś. Przywiozę ci tego twojego drogocennego partnera. Ale ostrzegam, że jeśli to ten sam facet, którego pamiętam, to będziecie musieli poszukać sobie innego aptekarza w Corrook. I to szybko! To zbyt małe miasteczko, aby pomieścić nas oboje.

ROZDZIAŁ DRUGI

Do lotniska pozostało zaledwie kilka mil. Mały czerwony samochód Christy pokonywał drogę z łatwością. Zwolniła. Jeszcze tego brakowało, by przyjechała zbyt wcześnie. Adam McCormack… Jednym z powodów jej emigracji z Anglii było właśnie to, że nigdy więcej nie chciała go spotkać – nawet przypadkiem. To dlatego dołączyła do brata w Australii. Tysiące mil od domu. A teraz znów mieli się zobaczyć. Ból, który tkwił w niej od pięciu lat, nasilił się.



3 из 113