
Później, kiedy poszedł do kryjówki i zobaczył Andreę, i kiedy zjawiła się policja, powiedział:
– Ellie, wczoraj wieczorem przypuszczałaś, że mogła pójść do garażu. Dlaczego nam o tym nie powiedziałaś?
– Nie spytaliście mnie i kazaliście mi iść do łóżka.
– Tak, rzeczywiście – przyznał. Później jednak usłyszała, jak mówił do jednego z policjantów: – Gdybym tylko wiedział, że Andrea tam jest. O dziewiątej mogła jeszcze żyć. Mogłem znaleźć ją na czas.
Ktoś z policji porozmawiał z Ellie i wypytywał ją o kryjówkę i o to, kto jeszcze tam przychodził. W uszach rozbrzmiewał jej głos siostry: „Ellie to dobry dzieciak. Nie jest skarżypytą”.
Na wspomnienie Andrei, w ślad za którym przyszła świadomość, że ona już nigdy nie wróci do domu, Ellie zaczęła tak żałośnie płakać, iż policjant przestał ją przesłuchiwać.
W sobotę po południu przyszedł do domu mężczyzna, który przedstawił się jako detektyw Marcus Longo. Zaprowadził Ellie do jadalni i zamknął drzwi. Pomyślała, że sprawia sympatyczne wrażenie. Powiedział jej, że ma syna dokładnie w jej wieku i że są do siebie podobni.
– Ma takie same niebieskie oczy – powiedział. – I włosy dokładnie tego samego koloru. Mówię mu, że przypominają piasek, kiedy pada na niego słońce.
Potem wyjawił jej, że cztery koleżanki Andrei przyznały się, iż chodziły z nią do kryjówki, ale żadnej z nich nie było tam poprzedniego wieczoru. Wymienił nazwiska dziewcząt, a następnie spytał:
– Ellie, czy znasz jakieś inne dziewczęta, które mogły się tam spotykać z twoją siostrą?
Nie skarżyła na nie, skoro same się przyznały.
– Nie – szepnęła. – To już wszystkie.
– Czy jest ktoś jeszcze, z kim Andrea mogła się spotykać w kryjówce?
