Mam trzydzieści lat, mieszkam w Atlancie i pracuję jako reporterka w dziale kryminalnym „Atlanta New’s”. Redaktor naczelny, Pete Lawlor, poczytuje sobie za osobisty afront, jeśli ktoś z personelu bierze nawet ustawowy urlop, spodziewałam się więc, że podskoczy pod sufit, kiedy poinformowałam go, że potrzebuję kilku dni wolnych i mogę potrzebować jeszcze kilku później.

– Wychodzisz za mąż?

Powiedziałam mu, że to ostatnia rzecz, o jakiej myślę.

– Więc o co chodzi?

Nie wspominałam nikomu w redakcji o swoich sprawach osobistych, lecz Pete Lawlor należy do ludzi, którzy zdają się wiedzieć wszystko o wszystkich. Ma trzydzieści jeden lat, łysieje, zawsze stara się zrzucić te kilka dodatkowych kilogramów i jest prawdopodobnie najsprytniejszym człowiekiem, jakiego znam. Sześć miesięcy po tym, gdy zaczęłam pracować w „News”, i napisałam artykuł o zabójstwie nastolatki, zauważył niedbałym tonem:

– Pewnie trudno ci było o tym pisać. Wiem o twojej siostrze.

Nie oczekiwał odpowiedzi, a ja jej nie udzieliłam, ale widać było, że mi współczuje. To pomogło. Napisanie artykułu rzeczywiście przyszło mi z trudem.

– Zabójca Andrei stara się o zwolnienie warunkowe. Obawiam się, że teraz może mu się udać, i chcę się przekonać, czy mogę coś zrobić, żeby temu zapobiec.

Pete odchylił się na krześle. Zawsze nosił rozpiętą pod szyją koszulę i sweter. Czasem zastanawiałam się, czy w ogóle ma marynarkę.

– Jak długo siedział?

– Prawie dwadzieścia dwa lata.

– Ile razy występował o zwolnienie warunkowe?

– Dwa.

– Sprawiał jakieś kłopoty, kiedy był w więzieniu?

Czułam się jak uczennica wyrwana do odpowiedzi.

– Nic o tym nie wiem.

– Zatem prawdopodobnie wyjdzie.

– Spodziewam się, że tak.

– Więc czemu zawracasz sobie tym głowę?

– Bo muszę.

Pete Lawlor nie lubi tracić czasu ani słów. Nie zadawał więcej żadnych pytań. Po prostu skinął głową.



21 из 227