Dziewczynka puszyła się jak paw, kiedy to usłyszała, ale siostra ani razu nie pozwoliła jej zaciągnąć się papierosem.

Ellie była pewna, że poprzedniego wieczoru Andrea wyszła od Joan wcześniej, ponieważ chciała się spotkać z Robem Westerfieldem. Ellie słyszała, jak Andrea rozmawiała z nim wczoraj przez telefon, a kiedy odłożyła słuchawkę, wydawała się bliska płaczu.

– Powiedziałam Robowi, że idę na tańce z Pauliem – wyjaśniła – i teraz jest na mnie wściekły.

Ellie rozmyślała o tej rozmowie, kiedy kończyła płatki i sok. Tata stał przy kuchence. W ręku trzymał filiżankę kawy. Mama znowu płakała, ale prawie bezgłośnie.

Wtedy, po raz pierwszy, tata jakby ją zauważył.

– Ellie, chyba lepiej będzie, jeśli pójdziesz do szkoły. Odwiozę cię po lunchu.

– Czy mogę teraz wyjść?

– Tak. Tylko nie odchodź daleko.

Ellie pobiegła po kurtkę i po chwili znalazła się na zewnątrz. Był piętnasty listopada i wilgotne liście zapadały się miękko pod stopami. Niebo zasnuwały gęste chmury i Ellie wiedziała, że zanosi się na deszcz. Pragnęła, by wrócili do Irvington, gdzie wcześniej mieszkali. Tutaj nie mieli sąsiadów. Dom pani Hilmer był jedyny przy tej drodze.

Tacie podobało się w Irvington, ale przeprowadzili się tutaj, pięć miejscowości dalej, ponieważ mama chciała mieć obszerniejszy dom i większą parcelę. Uznali, że będą mogli sobie na to pozwolić, jeśli przeniosą się do Westchester, osiedla, które nie stało się jeszcze przedmieściem Nowego Jorku.

Kiedy tata mówił, że tęskni za Irvington, gdzie dorastał i gdzie mieszkali jeszcze dwa lata temu, mama tłumaczyła mu, jaki wspaniały jest nowy dom. Wtedy tata odpowiadał, że w Irvington mieli wart milion dolarów widok na rzekę Hudson i most Tappan Zee, a on nie musiał jeździć osiem kilometrów po gazetę czy bochenek chleba.

Wokół ich posesji rosły drzewa. Wielki dom Westerfieldów znajdował się za nimi, po drugiej stronie lasu. Spojrzawszy w kuchenne okno, aby się upewnić, że nikt jej nie widzi, Ellie zaczęła biec przez las.



5 из 227